NACVIEW – polski system do administracji siecią

NACVIEW to system typu NAC (Network Access Control), który poza głównym zadaniem związanym z kontrolą dostępu do sieci zapewnia wiele dodatkowych funkcjonalności. Między innymi, umożliwia pełny wgląd w infrastrukturę sieci, dostarczając szczegółowych informacji na temat użytkowników i ich urządzeń. Pozwala też na segmentację sieci, zarządzanie adresacją IP oraz integrację z zewnętrznymi rozwiązaniami takimi jak firewalle, programy antywirusowe czy też SIEM i MDM. Daje także możliwość zautomatyzowania reakcji na zagrożenia, dzięki czemu podejrzane urządzenia mogą być natychmiastowo izolowane od reszty elementów sieci.

Narzędzie bezpieczeństwa dla wszystkich – z potrzeby i konieczności

Mnogość funkcji systemu NACVIEW sprawia, że produkt trafia do najróżniejszych branż, spełniając ich rosnące potrzeby, które wynikają zarówno z większej świadomości na temat bezpieczeństwa danych i zagrożeń w sieci, jak również z ogromnego przyrostu urządzeń IoT (ang. Internet of Things) oraz trendu BYOD (ang. Bring Your Own Device). Co więcej, powstają coraz to nowsze przepisy prawne, które wymagają od firm i instytucji odpowiedniego zabezpieczenia sieci. Posiadanie takiego produktu jak NACVIEW staje się więc rozsądnym rozwiązaniem, zabezpieczającym nie tylko sieć, ale również… portfel – przed karą finansową za niestosowanie się do przepisów.

Jedna platforma do kompleksowego zarządzania nawet najbardziej złożoną siecią

Obecne środowiska sieciowe są znacznie bardziej złożone niż w przeszłości, dlatego informacje dostarczane przez system NACVIEW są szczególnie użyteczne dla administratorów sieci. Wiedza na temat wszystkich urządzeń i zdarzeń autoryzacji w postaci przejrzystych wykresów i statystyk w jednej zintegrowanej konsoli to znaczne ułatwienie pracy.

Widoczność sieci kluczowym aspektem jej ochrony

W środowiskach ze zmieniającymi się adresami IP trudno jest określić, które urządzenie lub użytkownik może być odpowiedzialny za naruszenie bezpieczeństwa. NACVIEW dostarcza szczegółowych informacji o każdym adresie IP, dzięki czemu żaden użytkownik nie pozostanie w sieci anonimowy. System może śledzić wszystkie podłączone punkty końcowe poprzez ciągłe monitorowanie sieci i dostarczyć informacji o punktach końcowych korzystających z danych zasobów w przeszłości.

Wykrywanie kolizji sieci dzięki usłudze IPAM

Zarządzanie przestrzenią adresów IP oraz niezbędnymi usługami takimi jak DNS i DHCP z jednej zintegrowanej konsoli to znaczne ułatwienie pracy dla administratorów. Moduł IPAM w systemie NACVIEW umożliwia uproszczone dodawanie nowego urządzenia lub zmianę parametrów sieciowych dla obecnych urządzeń.

Weryfikacja bezpieczeństwa urządzeń końcowych

Jedną z najważniejszych rzeczy dla bezpieczeństwa punktu końcowego jest zastosowanie najnowszej poprawki bezpieczeństwa systemu operacyjnego. NACVIEW w sposób ciągły monitoruje urządzenia końcowe i izoluje niezaktualizowane urządzenia od sieci. System NAC działa inaczej od typowego oprogramowania do zarządzania punktami końcowymi, ponieważ sterowanie działa na poziomie sieci, do której dostało się urządzenie końcowe. Dzięki kontroli sieci, administratorzy mogą wprowadzić surowe polityki dostępu, których użytkownicy nie mogą ominąć.

Bezpieczny i wygodny dostęp dla gości

Realizacja dostępu gościnnego to jedna z dodatkowych usług oferowanych przez system. Administrator do dyspozycji ma między innymi konta czasowe, aplikację NACVIEW Assistant, która automatycznie skonfiguruje użytkownikowi dostęp do sieci na jego urządzeniu oraz Captive Portal z opcją rejestracji przez sponsora lub logowaniem przez media społecznościowe.

Monitoring – baczne oko na urządzenia sieciowe

NACVIEW stale monitoruje urządzenia sieciowe, dzięki czemu ciągle mamy aktualny podgląd w sytuację na przełączniku, gdzie możemy między innymi: sprawdzić wykorzystanie pamięci oraz procesora, porównać aktualną konfigurację przełącznika z historyczną konfiguracją, zlokalizować dawno nieużywane porty lub przejrzeć zdarzenia sprzętowe.

Kontrolowany punkt widzenia

NACVIEW to ciekawa opcja wyboru dla nawet najbardziej wymagających klientów. Rozwiązanie zapewnia możliwość łatwej integracji zarówno z innymi systemami bezpieczeństwa, jak i bazami danych oraz usługami katalogowymi już działającymi u klienta końcowego. Jego ogromną zaletą jest brak specjalnego licencjonowania wersji rozproszonej, HA, czy agentów. Dodatkowym atutem jest duża elastyczność producenta w kontekście dodawania nowych funkcjonalności, także na życzenie klienta pod konkretny projekt. Biorąc pod uwagę także fakt, że NACVIEW jest jedynym polskim systemem typu NAC, to nie bez znaczenia jest oferowane wsparcie w języku polskim oraz możliwość przeprowadzenia wspólnej prezentacji systemu dla klienta końcowego oraz wsparcie przy wdrożeniu.Jeżeli interesują Ciebie rozwiązania NACVIEW, zapraszamy do kontaktu na adres sales@fen.pl

Sophos XG Firewall w najnowszej wersji Xstream

Sophos wprowadza nową wersję XG Firewall – Xstream. Zapewnia ona m.in. większą wydajność aplikacji oraz rozszerzoną analizę zagrożeń bazującą na sztucznej inteligencji.

Nowe funkcje XG Firewall obejmują:

  • Kontrolę protokołu TLS 1.3 zwiększającą prawdopodobieństwo wykrywania złośliwego oprogramowania: nowy silnik TLS podwaja wydajność operacji deszyfrowania w porównaniu z poprzednimi wersjami XG Firewall.
  • Zoptymalizowaną wydajność krytycznych aplikacji: nowe elementy pakietu FastPath przyspieszają działanie aplikacji SD-WAN i ruchu sieciowego, w tym Voice over IP, SaaS i innych.
  • Dopasowane skanowanie ruchu: ulepszony silnik Deep Packet Inspection (DPI) dynamicznie ocenia strumienie ruchu i w odpowiedni sposób dopasowuje poziomy zaawansowania skanowania zagrożeń, zwiększając wydajność tego procesu nawet o 33% w większości środowisk sieciowych.
  • Analizę zagrożeń z SophosLabs: administratorzy sieci zyskują dostęp do modułu analizy zagrożeń wspomaganej przez sztuczną inteligencję SophosLabs. Umożliwia to zrozumienie stale zmieniającego się krajobrazu zagrożeń i dopasowanie zabezpieczeń do aktualnych potrzeb.
  • Kompleksowe zarządzanie i raportowanie w chmurze w Sophos Central: scentralizowane funkcje platformy Sophos Central zapewniają całościowe zarządzanie zaporami sieciowymi i elastyczne raportowanie w chmurze bez dodatkowych opłat.
  • Integrację z usługą Sophos Managed Threat Response (MTR): użytkownicy XG Firewall, którzy korzystają także z usługi Sophos MTR Advanced, będą dysponowali większymi możliwościami zapobiegania, wykrywania i reagowania na zagrożenia.

Sophos XG Firewall jest dostępny w chmurze na platformie Sophos Central.

www.sophos.com

Nowe funkcje w systemie Sophos Firewall v17.5.0 GA

Z końcem listopada światło dzienne ujrzała nowa wersja oprogramowania Sophos Firewall Operating System v17.5.0 GA (General Availability) dedykowana urządzeniom Sophos XG Firewall jak również innym urządzeniom i maszynom wirtualnym działającym pod kontrolą SFOS. Brytyjski producent zdążył przyzwyczaić nas już, że aktualizacje wnoszące nowe kluczowe funkcjonalności pojawiają się kilka razy w roku. Tak stało się i tym razem o czym słów kilka poniżej.

Sophos Central Management

Urządzenia XG Firewall zarządzane z poziomu konsoli Sophos Central stają się kolejnym elementem spójnego ekosystemu pod szyldem Synchronized Security. Sophos Central Management oferuje łatwy i bezpieczny dostęp do interfejsu urządzeń za pośrednictwem reverse proxy w chmurze, bez potrzeby wystawiania dostępu administracyjnego przez interfejs WAN czy konieczności zestawiania tunelu VPN.

Interfejs XG Firewall po podłączeniu do usługi Sophos Central dostępny jest z dowolnego miejsca, w dowolnym czasie analogicznie jak pozostałe produkty zarządzane z chmury. Producent zapewnia, iż poza funkcjonalnościami związanymi zarządzaniem wkrótce pojawić mają się również automatyczny backup konfiguracji, aktualizacja firmware, powiadamianie o alertach czy Light-Touch Deployment polegający na przygotowaniu konfiguracji urządzenia jeszcze przed fizyczną instalacją w miejscu docelowym.

Synchronized Security – Synchronized Application Control

Kolejną wartą zauważenia zmianą jest rozszerzenie funkcji Synchronized Application Control wprowadzonej wraz z poprzednią wersją SFOS, która dzięki mechanizmowi nieustającej wymiany informacji między zaporą na brzegu sieci a chronioną przez nią stacjami roboczymi i serwerami, pozwala kontrolować dowolne, w tym nieopisane sygnaturami aplikacje sieciowe.

Nowa wersja oprogramowania wnosi drobne acz przydatne usprawnienie, gdyż pozwala na odfiltrowanie aplikacji systemowych (Windows oraz Mac) dla których utworzono osobną kategorię.  Dzięki temu prostemu zabiegowi obecnie łatwiej kontrolować aplikacje uruchamiane przez użytkowników.

Kolejne zmiany dotyczą możliwości ukrywania aplikacji z opcją tworzenia filtra wyświetlającego ukryte w ten sposób programy. Usprawniono też sposób wyświetlania ścieżek rozpoznanych aplikacji. Dzięki tym wszystkim zmianom kontrola nad aplikacjami uruchamianymi w sieci staje się jeszcze bardziej prosta i przejrzysta.

Synchronized Security – Lateral Movement Protection

Bazą dla technologii Synchronized Security jest Security Heartbeat czyli wspomniany wcześniej mechanizm wymiany informacji między zaporą na brzegu sieci a chronionymi przez nią stacjami roboczymi i serwerami. Dzięki niemu możliwe jest budowanie reguł zapory w oparciu o ich kondycję (status zielony, żółty lub czerwony). W przypadku wykrycia niepożądanego ruchu, oprogramowania lub złośliwego kodu stacja czy serwer automatycznie izolowany jest wewnątrz segmentu sieci czy strefy zapory, w której się znajduje. W przypadku SFOSv17.5 Sophos idzie o krok dalej pozwalając na izolowanie zainfekowanego hosta od pozostałych stacji działających nawet wewnątrz tej samej domeny rozgłoszeniowej.

W dużym uproszczeniu komputery i serwery chronione przez rozwiązania oparte o Sophos Central otrzymują zakaz komunikowania się z podejrzanym hostem, oczywiście do czasu jego wyleczenia i powrotu do zielonego statusu ochrony. Dzięki zastosowaniu proponowanego przez Sophos rozwiązania znacząco ograniczone zostaje pole rażenia ewentualnej infekcji czy zasięg rekonesansu sieci – szczególnie, że brak segmentacji sieci to wciąż grzech popełniany przez wielu administratorów.

Synchronized Security – Synchronized UserID

Autentykacja użytkowników w oparciu o Heartbeat bez konieczności instalowania agenta Sophos Transparent Authentication Suite na kontrolerach domeny. Informacja na temat adresu IP i nazwy użytkownika aktualnie korzystającego ze stacji generowana jest przez Sophos Endpoint lub Intercept-X i przechwytywana przez XG Firewall stojącym na brzegu sieci.

Dzięki autentykacji możliwe jest budowanie granularnych polityk bezpieczeństwa opartych tożsamość użytkowników. Synchronized UserID to wygodny mechanizm, który wykorzystuje produktów Sophos działające jako ekosystem ze zdolnością komunikacji między poszczególnymi punktami.

Kolejne usprawnienia, o których warto wspomnieć to:

  • Rozbudowa sygnatur IPS o bibliotekę Cisco Talos.
  • Zmiana silnika Email Protection na Exim.
  • Cisco VPN Client zastąpiony przez dedykowanego i dostępnego za darmo klienta IPSec: Sophos Connect (wersja Early Release).
  • Obok IPSec VPN Fail-over pojawiła się funkcja IPSec VPN Fail-back.
  • Nowa rozbudowana wersja Client Authentication Agent.
  • Rozszerzenie funkcjonalności Log Viewer.
  • Rozbudowa funkcji grupowania reguł zapory.
  • SafeSearch i Youtube Restrictions z konfiguracji globalnej modułu Web Protection przeniesiono do konfiguracji poszczególnych polis web.
  • Wparcie dla punktów dostępowych Sophos APX (planowane od wersji SFOSv17.5. MR1)

Więcej na temat wprowadzonych zmian i poprawek: https://community.sophos.com/products/xg-firewall/b/xg-blog/posts/sfos-17-5-ga-released

Bezpieczeństwo mobilne część 2: Zarządzanie mobilnością

Większości Polaków „MDM” kojarzy się z rządowym programem, ułatwiającym kupno mieszkania. Tym, którzy interesują się bezpieczeństwem urządzeń mobilnych, skrót ten powinien przywołać na myśl coś zgoła innego. Jeśli do tej pory nie słyszeliście o zagrożeniach jakie mogą spotkać urządzenia mobilne w sieci, koniecznie zapoznajcie się z poprzednią publikacją. Tym razem przyjrzymy się bliżej systemom MDM czyli zarządzaniu i jego wpływie na mobile security w firmach.

Czym w IT nazywamy MDM?

Mobile Device Management (w skrócie MDM) czyli Zarządzanie Urządzeniami Mobilnymi odnosi się do zapewnienia szczególnego bezpieczeństwa przenośnym urządzeniom wykorzystywanym służbowo. Czyli laptopom, tabletom i smartfonom, ze szczgólnym uwzględnieniem tych ostatnich. Na początku 2017 w publikacji Forecasts Flat Worldwide Device Shipment Units Gartner przewidywał, że w roku 2018 użytkowanych będzie milion 920 tysięcy telefonów stanowiących ponad 81 % wszystkich urządzeń mobilnych na świecie.

To zdecydowana większość, stąd zdarza się utożsamiać zarządzanie urządzeniami mobilnymi z zarządzaniem po prostu samymi smartfonami. Z resztą o koncepcji MDM zaczęto myśleć w niedługim czasie po tym, jak na rynku pojawiły się pierwsze smartfony, zwłaszcza te z Androidem. Co ciekawe, zdecydowana mniej popularna w Polsce platforma Blackberry przyczyniła się w znacznym stopniu do rozwoju koncepcji MDM i w roku 2010 miała 43% udziałów na amerykańskim rynku mobilności .

Jaka jest różnica między MDM a EMM?

W ostatnich latach można zauważyć trend związany z globalnym podejściem do zarządzania mobilnością. O systemach do zarządzania urządzeniami mobilnymi (MDM) mówi się coraz częściej w kontekście Enterprise Mobility Management (w skrócie EMM). Terminy te są sobie bliskie, jednak w praktyce oznaczają różne rzeczy – każde rozwiązanie MDM należy do rodziny EMM natomiast nie każdy producent EMM musi oferować rozwiązanie typu MDM. Na czym polega różnica?

Rozwój mobilności i powszechnej dostępności informacji przyczynia się do tego, że coraz mniej koncentrujemy się na fizycznym urządzeniu a coraz więcej na zabezpieczaniu samych informacji. Coraz częściej dane przechowujemy nie tylko w pamięci komputera czy smartfona ale na zdalnie dostępnym serwerze lub udziale chmurowym. Większość rozwiązań EMM oprócz MDM oferuje zarządzanie aplikacjami mobilnymi, zarządzanie treścią mobilną, wrapping (modyfikację) aplikacji, konteneryzację i inne funkcje. To oznacza wszechstronne rozwiązanie, które obejmie wszystkie aspekty związane z mobilnością danych.

Ma to szczególne znaczenie gdy zaczynamy rozważać wirtualną infrastrukturę mobilną – VMI (Virtual Mobile Infrastructure) i innych koncepcje oparte na dostępie zdalnym i hostowaniu w chmurze. Zarówno rozwiązania  MDM i EMM dają możliwość elastycznego zwiększania skali dla nowego sprzętu, ale funkcje, które większość dostawców EMM zawiera w swoim rozwiązaniu, pozwalają na bardziej szczegółowe obszary kontroli poza urządzeniem samym w sobie, za co odpowiadają systemy MDM.

Czemu służy zarządzanie mobilnością w przedsiębiorstwie?

Podstawowym założeniem będzie tutaj ochrona danych firmy (organizacji), które znajdują się w przestrzeni mobilnej – czyli m.in. na smartfonach, tabletach czy laptopach. Obecnie sformułowanie „ochrona danych” przywołuje bezpośrednie skojarzenia z RODO – natomiast dobrze jest wiedzieć, że pierwotna koncepcja systemów Mobile Device Management powstała dużo wcześniej niż projekt zabezpieczenia danych osobowych. Oczywiście, wejście w życie unijnej regulacji jest pomocne w kontekście proponowania mechanizmów ochrony danych (a już zwłaszcza danych osobowych) – RODO podniosło świadomość ryzyka związanego z naruszeniami danych osobowych co przekłada się na popularyzację tematu bezpieczeństwa informatycznego w różnych kręgach. Jednakże u podwalin rozwiązań MDM/EMM znajduje się nie ochrona danych regulowana przez GDPR a DLP –  z angielskiego Data Leak Protection/Prevention – czyli ochrona przed wyciekiem danych.

Rozwiązania Enterprise Mobile Management wdraża się w organizacjach głównie po to, aby znajdujące się m.in. na urządzeniach mobilnych pliki z wrażliwymi danymi nie dostały się w niepowołane ręce. Może się tak zdarzyć, kiedy sprzęt zostanie skradziony, zgubiony albo sami użytkownicy przyczynią się do utraty kontroli nad danymi poprzez niewłaściwe korzystanie z aplikacji bądź sprzętu w ogóle. EMM to też dobre narzędzie do wymuszenia na użytkowniku przestrzegania korporacyjnych przepisów. Przykłady to zablokowanie nieproduktywnych aplikacji (w pracy można obyć się bez Facebooka i gier) albo nawet całego sklepu aplikacji (wszystko, czego pracownik potrzebuje, zainstalował mu już dział IT) czy dostępu do prywatnej poczty (żeby przypadkiem ktoś nadgorliwy nie przesyłał sobie ściśle tajnych raportów na prywatną skrzynkę w celu dokończenia pracy w domu). Agent MDM zainstalowany na Twoim telefonie będzie mógł zlokalizować go po sygnale GPS i pokazywać historię jego przemieszczania się z dokładnością co do ulicy. Niektóre rozwiązania MDM mogą monitorować przychodzące i wychodzące połączenia, rejestrować czas rozmowy i liczbę smsów wysyłaną pod konkretny numer. To dla niektórych brzmi groźnie, ale bądźmy spokojni – w odróżnieniu od niektórych wirusów nie dają możliwości przechwytywania smsów i nie nagrywają rozmów.

Systemy MDM/EMM mogą zbierać bardzo szczegółowe informacje o użytkowniku i urządzeniu, ale nie muszą. Wszystko zależy od tego jaki poziom bezpieczeństwa chcemy zapewnić. Platformy zarządzania urządzeniami mobilnymi można dostosować do wymagań organizacji tak, aby gromadziły tylko te dane, które są niezbędne do zachowania polityk zgodności i nie naruszały prywatności pracowników.

Systemy MDM mają za zadanie zareagować na wypadek zgubienia urządzenia czy jego kradzieży – w trosce o bezpieczeństwo zasobów korporacyjnych lepiej jest wówczas zniszczyć zawartość telefonu niż narazić firmę na kompromitację, jeśli dane trafią w niepowołane ręce. Dzięki geolokalizacji łatwo jest namierzyć urządzenie bezpośrednio z panelu zarządzania MDM. Jeśli pracownik przestanie zjawiać się w pracy bez podania przyczyny – urządzenie poprzez MDM poda nam lokalizację jego służbowego smartfona. Ponadto agent MDM na urządzeniu odpowiedzialny jest za aktywację korporacyjnych restrykcji (np. blokada aparatu). Te polecenia zwane są przez niektóre systemy MDM profilami. Istnieje wiele scenariuszy, według których organizacje mogą projektować swoje polityki bezpieczeństwa w oparciu o rozwiązanie Mobile Device Management. Środowisko Enterprise Mobility Management rozszerza te możliwości o dodatkowe obszary.

Jakie korzyści daje organizacjom wdrożenie samego rozwiązania Mobile Device Management?

Są organizacje, które mają narzucony wybór kompleksowego rozwiązania, obejmującego całe środowisko mobilne. Warto mimo wszystko wiedzieć, za jakie obszary odpowiada część zadeklarowana jako MDM:

  • Inwentaryzacja

Każde urządzenie mobilne musi być zidentyfikowane i przypisane konkretnemu użytkownikowi. Administrator środowiska MDM musi mieć możliwość dodawania do niego urządzeń a następnie wglądu w ich status za pomocą konsoli do zarządzania czyli interaktywnemu interfejsowi, dostępnemu zazwyczaj z poziomu przeglądarki internetowej. Można tę funkcjonalność rozbudować o możliwość tzw. auto-enrollmentu czyli samodzielnej rejestracji w systemie przez użytkownika. Dodatkowo coraz więcej jest teraz urządzeń przystosowanych do tego, by były zarządzane przez systemy typu MDM/EMM (przykładem są urządzenia Apple, pracujące z systemem operacyjnym iOS 7.1 i wyżej)

  • Właściwe Zarządzanie Kryzysowe

To umowne sformułowanie określa wszelkie działania mające na celu powstrzymać nieautoryzowany dostęp do danych i ryzyko skompromitowania organizacji. W systemach MDM sprowadza się to do wydawania zdalnych poleceń z konsoli urządzeniom. Polecenia te to wspomniany reset zawartości, zdalną blokadę urządzenia (jeśli użytkownik wcześniej jej nie ustawiał), zmianę typu blokady ekranu (zwłaszcza jeśli ustawiony był prosty PIN np. 1111 – co niestety zdarza się bardzo często) W zależności od systemu operacyjnego (Android, iOS, Windows itd.), można skorzystać z całkiem przydatnych funkcji jak np. wymuszanie synchronizacji czy wysyłanie krótkich powiadomień push do użytkownika. Systemy MDM nierzadko oferują również Self Service Portal dla użytkowników – dzięki temu mogą oni samodzielnie zarządzać swoim urządzeniem, oczywiście w określonym przez Administratora całej sieci zakresie.

  • Profile i polisy zgodności

Oba te pojęcia stanowią esencję systemów MDM. Są to konfiguracje, określające możliwości korzystania z urządzenia przez użytkownika. Profile mogą mieć różnorodne zadania – od nawiązywania połączenia z zadeklarowaną siecią wifi po blokadę poszczególnych funkcji urządzenia, najczęściej aparatu. Mogą stanowić też wymuszenia np. wymuszenie posiadania hasła dostępowego do urządzenia. Częstym wymaganiem klientów, również związanym z RODO, jest wymuszenie szyfrowania dla urządzenia, zwłaszcza z systemem Android.

Polityki zgodności, w przeciwieństwie to profili, są reaktywne czyli nie wymuszają bądź pozbawiają czegoś a maja charakter weryfikacyjny. Polityki natomiast są sprawdzane okresowo, cyklicznie, nawet kilka razy dziennie. Jeśli z jakichś powodów u użytkownika nie został zainstalowany dany profil np. szyfrujący – polityka zgodności może wysłać mu powiadomienie push o treści „Włącz szyfrowanie”. Ten mechanizm można eskalować. Np. przy pierwszej „wpadce” nasz pracownik dostaje wspomniane „łagodne” powiadomienie, że ma coś skorygować, bo łamie przepisy. Przy kolejnym sprawdzaniu, system MDM może wysłać wiadomość już bezpośrednio do Administratora. Inne formy działania polityki, oprócz informowania , to np. odcinanie dostępu do funkcji urządzenia (np. łączenia się z korporacyjną siecią) czy – ostatecznie – reset do ustawień fabrycznych.

Co zyskujemy decydując się od razu na rozwiązanie Enterprise Mobile Management?

Funkcje oferowane przez systemy MDM mogą zwiększyć bezpieczeństwo organizacji, ale nie wyczerpują tematu ponieważ nie dają możliwości ochrony aplikacji czy plików przechowywanych na urządzeniu. Dopiero posiadanie rozwiązania klasy Enterprise Mobile Management pozwala na pełne zarządzanie mobilnością. To, co zyskujemy dzięki wdrożeniu takiego rozwiązania możemy  zobaczyć na podstawie produktu Sophos Mobile. To rozwiązanie pozwala na implementację w lokalnej infrastrukturze klienta ale umożliwia zarządzanie za pomocą platformy chmurowej Sophos Central. To duże ułatwienie, zwłaszcza dla mobilnych pracowników albo wykonujących zdalną pracę, gdyż mogą oni z każdego miejsca zalogować się do swojego Self Service Portalu. Podobnie Administratorzy środowiska, mogą wówczas uzyskać dostęp bez konieczności łączenia się z siecią korporacyjną.

Sophos Mobile oferuje funkcjonalności zawarte w module MDM takie jak zdalne konfigurowanie urządzeń, zarządzanie zasobami i raportowanie na temat statusu i zgodności urządzeń. Ale poszerza jest o moduły zaawansowane, takie jak:

  • Zarządzanie Aplikacjami Mobilnymi

Mobilne aplikacje, z których korzystamy na co dzień, opierają się o usługi chmurowe. Przykłady to poczta email, hosting plików, pakiet Office365. W środowisku biznesowym aplikacje mające do czynienia z zasobami korporacyjnymi wymagają szczególnej ochrony. Administratorzy środowiska Enterprise Mobile Management są w stanie przeprowadzić zdalną instalację aplikacji bądź usunąć aplikację niepożądaną. Ponadto mogą skonfigurować dla użytkowników systemu korporacyjny sklep z aplikacjami. Połączenie MDM i MAM pozwala na granularną kontrolę aplikacji i zarządzanie nimi oparciu o polisy i profile. Dzięki temu możliwe jest wdrożenie różnych zasad bezpieczeństwa jak np. blokady instalowania przez użytkownika aplikacji z niezaufanego źródła. MAM umożliwia też zwiększenie produktywności poprzez eliminację aplikacji typu gry czy serwisy społecznościowe ze służbowego smartfona.

  • Zarządzanie Zawartością Mobilną

Slogan Data is the new gold zaczyna coraz częściej pojawiać się w mainstreamie. Nic dziwnego, że twórcy zabezpieczeń dla urządzeń mobilnych dostrzegają rolę jaką odgrywa content mobilny. W szczególności zabezpieczenie wrażliwych firmowych dokumentów i wiadomości e-mail stanowi wyzwanie w świecie nieustannego dostępu do sieci. Odpowiedzią na nie jest konteneryzacja, która gwarantuje bezpieczne publikowanie korporacyjnej zawartości w odizolowanej, zabezpieczonej części urządzenia. Sophos Mobile oferuje kontener na pocztę e-mail i dokumenty, który można zainstalować wraz z MDM lub bez niego. Dzięki temu administrator EMM ma możliwość kontrolowania treści służbowych bez naruszania prywatności użytkowników, co pozwala na funkcjonowanie modelu BYOD.

  • Mobilne Bezpieczeństwo

Sophos Mobile realizuje usługi bezpieczeństwa dzięki funkcjonalnościom Mobile Security. Dzięki temu użytkownicy są chronieni przed złośliwymi treściami za pomocą technologii antyphishingowej a także przed innymi zagrożeniami, w tym szkodliwym oprogramowaniem oraz wirusami ransomware. O tym jak ważne jest bezpieczeństwo urządzeń mobilnych i jakie zagrożenia czyhają na nas nawet w autoryzowanych sklepach aplikacji można przeczytać tutaj.

Efektywny system Enterprise Mobile Management łączy w sobie funkcje narzędzia chroniącego użytkowników mobilnych zarówno przed zagrożeniami z zewnątrz jak i z wewnątrz. Zapewnienie wysokiego poziomu bezpieczeństwa, zgodności z politykami i skutecznego zarządzania pozwala zmniejszyć ryzyko związane z kompromitacją pojedynczej jednostki a w efekcie – całej organizacji.

Sophos Mobile umożliwia zarządzanie wszystkimi urządzeniami mobilnymi z systemem iOS, Android oraz Windows, oferując ujednoliconą firmową politykę zgodności i bezpieczeństwa.  Jeśli w Twojej organizacji nie ma opracowanej strategii zarządzania urządzeniami mobilnymi – skontaktuj się z nami – security@fen.pl . Przedstawimy nasze najlepsze praktyki, dzięki czemu wszystkie Twoje dane biznesowe, a także użytkownicy i urządzenia będą miały zagwarantowaną ochronę.

Bezpłatną, 30-dniową wersję Trial można pobrać z tej strony. Pamiętaj, że jako autoryzowany Partner Sophos możesz otrzymać licencje NFR o wartości nawet 50 000 zł!

Bezpieczeństwo mobilne część 1: Anty malware & anty PUA

Komputer PC był zaprojektowany jako urządzenie osobistego przeznaczenia, miał jednak zasadniczą wadę: stacjonarność. Jeszcze 20 lat temu chęć przemieszczenia naszego „peceta” z jednego miejsca na drugie wiązała się ze sporym wyzwaniem. Obecnie otaczają nas zupełnie inne rozwiązania. Kto z nas, posiadaczy urządzeń mobilnych, nie ceni sobie wygody jaką zapewnia smartfon czy tablet? Aplikacje biznesowe, gry, serwisy społecznościowe, bankowość mobilna to tylko część możliwości współczesnych telefonów. Wraz z wejściem w erę Internet of Things nasze urządzenia zyskują nowe możliwości, ale niestety równocześnie stają się podatne na coraz to nowe niebezpieczeństwa.

Krajobraz zagrożeń dla urządzeń mobilnych

64% Polaków powyżej 15 roku życia posiada swoje własne urządzenie mobilne. To 2/3 całej grupy badanej przez twórców raportu POLSKA.JEST.MOBI 2018. Na urządzeniach mobilnych zaczynamy też wykonywać coraz więcej aktywności, w skutek czego przejmują one rolę typowego komputera. Na tle tabletów smartfony wybijają się na mocniejszą pozycję, dzięki temu, że oferują coraz więcej możliwości. Są tak absorbujące, że spędzamy z nimi coraz więcej czasu.

Spora część Polaków badanych przez jestem.mobi deklaruje nawet chęć ograniczenia godzin, jakie poświęca zwłaszcza na przeglądaniu Internetu z poziomu urządzenia mobilnego. Mobile Trends przytacza, że ponad połowa całkowicie sprzeciwia się „pomysłowi urządzeń połączonych z Internetem, monitorujących aktywności, nawet jeśli sprawiałyby, że życie byłoby dzięki temu łatwiejsze”. Warto zastanowić się tutaj: dlaczego? Czy chodzi tylko o utracone chwile, które można było spędzić inaczej, na przykład z rodziną czy przyjaciółmi? Czy może kryje się za tym coś więcej? Na przykład: ryzyko związane z aktywnością licznych urządzeń wokół nas w Internecie?

Nie od dziś wiadomo, że cyberświat pełen jest zagrożeń i niebezpieczeństw czyhających na nieświadomego użytkownika. Możemy mówić o złośliwym oprogramowaniu (malware) wtedy gdy mamy do czynienia z programem, aplikacją bądź skryptem wykonującym szkodliwe działania w stosunku do urządzenia bądź użytkownika. W tej grupie znajdują się wszelkie wirusy, robaki komputerowe, konie trojańskie i oprogramowanie szpiegowskie. Te ostatnie jest szczególnie niebezpieczne w przypadku urządzeń mobilnych – przechowujemy na nich wrażliwe i osobiste dane a smartfon zwykle mamy przy sobie.

Drugi typ oprogramowania, które coraz częściej daje się we znaki użytkownikom w sieci to PUA – Potentially Unwanted Application czyli potencjalnie niechciana aplikacja. Oznacza to, że program sam w sobie nie jest złośliwy, ale uważany jest za nieodpowiedni, zwłaszcza w środowiskach biznesowych. Przykładem jest adware czyli oprogramowanie reklamowe.

Według Sophos Security Report 2018 istnieje około 200 złośliwych programów dla urządzeń mobilnych, w porównaniu do ponad 300 000 dla samego systemu Windows. Kierując się tym porównaniem, można odnieść wrażenie, że ryzyko infekcji na telefonie komórkowym jest niewielkie. Mimo to, zagrożenie mobilnego szkodliwego oprogramowania stale rośnie w ciągu ostatnich kilku lat, a coraz więcej firm stara się obecnie chronić poufne dane przed potencjalnymi atakami na wszystkich punktach końcowych.

Sięgając do historycznych danych, w ankiecie internetowej Sophos, w listopadzie 2006 roku, 81 procent administratorów IT firmy wyraziło obawę, że złośliwe i szpiegowskie oprogramowanie atakujące urządzenia mobilne stanie się poważnym zagrożeniem w przyszłości. Jednak 64 procent badanych stwierdziło również, że nie ma żadnego rozwiązania zabezpieczającego firmowe smartfony i urządzenia mobilne. To prawda, że krajobraz zagrożeń dla urządzeń mobilnych był wówczas zupełnie inny niż dziś, ale mimo niskiej skali zagrożeń jakie wówczas istniały, niezwykle trafnie przewidziano, że urządzenia mobilne staną się celem ataków.

Do końca 2017 roku tylko systemy analityczne SophosLabs przetworzyły około 10 milionów podejrzanych aplikacji na Androida, z 8,5 miliona przetworzonych do końca 2016 roku. Zdecydowana większość – 77% – okazało się złośliwym oprogramowaniem, a 23% potencjalnie niechcianą aplikacją. (źródło cytatu https://news.sophos.com/en-us/2017/11/02/2018-malware-forecast-ransomware-hits-hard-crosses-platforms/ )

Co smartfon może, a niekoniecznie chce żebyśmy wiedzieli?

Podstawową kwestią przy korzystaniu z narzędzi określanych jako osobiste jest zaufanie. Korzystamy z naszego smartfona wierząc, że nie nagrywa naszych rozmów bez pozwolenia i nie wykorzystuje zgromadzonych informacji bez naszej wiedzy. Nie jest tajemnicą, że coraz więcej aplikacji korzysta ze skryptów, które naprawdę mogą analizować dźwięk w otoczeniu, za pomocą mikrofonów w naszych smartfonach.

Jeśli narzędzie zaszyte w aplikacji rozpozna informację związaną z jakimś produktem lub usługą, zostaną one powiązane z naszym kontem i w przyszłości otrzymamy reklamę, która będzie na nie odpowiedzią. Ci którzy zauważą to zjawisko, mogą poczuć się bardzo niekomfortowo. Nie chcemy być podsłuchiwani przez własny telefon.

Ściągając aplikację z popularnego sklepu, oczekujemy, że jego specjaliści czuwają nad przestrzeganiem standardów dla plików jakie do niego trafiają. Nie spodziewamy się, że w wielu przypadkach pobieramy niewidocznego szpiega, który będzie raportował nasze położenie i działania, jakie wykonujemy tak jak to miało miejsce w przypadku aplikacji dla sportowców Strava i Polar. O ile informacje o pulsie użytkownika i czasie trwania treningów nie należą do grupy najbardziej wrażliwych danych, o tyle dokładne miejsce wykonywania treningu już tak. Nie chcemy być śledzeni przez własny telefon.

Złośliwe aplikacje znajdujące się w sklepie Google Play; źródło: https://www.sophos.com/en-us/medialibrary/PDFs/technical-papers/malware-forecast-2018.pdf?la=en

A co kiedy aplikacja prosi o dostęp do Aparatu? Wciąż spora część użytkowników smartfonów jest przekonana, że telefon nie może sam zrobić zdjęcia. Okazało się, że jest to jak najbardziej możliwe – przypomnijmy sobie historię z Adult Player. To pierwszy wirus atakujący Androidy, który udawał program do odtwarzania filmów pornograficznych, zatem z wiadomych powodów nie znajdował się w sklepie aplikacji i pobierany był na forach i torrentach.

Po uruchomieniu użytkownikowi ukazywały się obiecane treści, natomiast podczas ich odtwarzania smartfon zarządzany przez Adult Player robił użytkownikowi zdjęcia przednią kamerą. Następnie dane na urządzeniu zostawały zaszyfrowane a użytkownikowi pozostawało zapłacić okup w celu ich odzyskania. Był to szantaż niezwykle skuteczny, ze względu na to, że odbywał się pod groźbą opublikowania kompromitujących materiałów.

Szukając informacji o wirusach na urządzenia mobilne, wykorzystujących aparat i katalog zdjęć na smartfonie, natknęliśmy się na informacje o złośliwym oprogramowaniu, które ukrywało się nie w kodzie aplikacji, a w samych fotografiach. Był to trojan Android.Xiny.19.origin z gatunku adware, który za pomocą steganografii przemycał złośliwy kod do pliku graficznego.

W efekcie wirus wysyłał numer IMEI i adres MAC telefonu na zdalny serwer, co mogłoby potencjalnie zidentyfikować położenie użytkownika. Ten program znajdował się w oficjalnym sklepie Google’a, ale na szczęście nie ukrywał się w żadnej popularnie wykorzystywanej aplikacji w Polsce. Przywołując problem z klasyfikacją aplikacji dla iOS, wyobraźmy sobie, że taki wirus pojawi się na iPhone’ach i zamiast do puli złośliwych aplikacji zostanie zaklasyfikowany jako PUA przez natywne narzędzia Apple’a.

Jest wiele nieoczywistych zagrożeń związanych z korzystaniem z nowoczesnych technologii, w szczególności tych dedykowanych użytkownikowi. Niestety, znaczna część użytkowników urządzeń mobilnych nie ma świadomości jak ogromną rolę na drodze infekcji pełni zbyt duże zaufanie do aplikacji i umiejętności społeczne atakującego, który zawsze będzie próbował pozyskać wrażliwe dane bądź kontrolę nad naszym urządzeniem. Liczne zabezpieczenia mogą nam zapewnić spokój ducha o to, że urządzenie jest zaktualizowane a pliki są na bieżąco skanowanie.

Pamiętajmy, że ostatecznie główną luką w każdym systemie jest użytkownik. Sophos przewiduje, że w dalszym ciągu będą wysyłane do użytkowników mobilnych wiadomości, nakłaniające ich do fałszywych stron internetowych, na których zostaną poinstruowani, aby wprowadzić poufne dane w taki sam sposób, w jaki manipulowani są użytkownicy komputerów i tradycyjnej poczty e-mail. Warto mieć świadomość współczesnych zagrożeń i ich różnorodności oraz tego, że nie ma platformy idealnej a każdy z producentów urządzeń mobilnych i ich systemów operacyjnych ma swoje podatności.

Jak zapewnić bezpieczeństwo urządzeniom mobilnym?

Tak jak podstawę bezpieczeństwa domowego komputera stanowi skuteczny antywirus, tak w przypadku smartfona jest to dedykowana aplikacja ochronna. Dobrą praktyką jest unikanie łączenia się z niezabezpieczonymi sieciami typu otwarty hot spot na lotnisku czy w galerii handlowej. Należy pamiętać, aby nie pobierać aplikacji z niezaufanego źródła, a w przypadku ściągania ich ze sklepu Google przyda się dodatkowa weryfikacja w Internecie, czy przypadkiem dana aplikacja nie zawiera złośliwego kodu.

Każdorazowo naszą czujność powinna wzbudzić sytuacja, w której aplikacja żąda dostępu do niestandardowych narzędzi typu kontakty, wysyłanie sms, kamera, mikrofon. Dzięki temu ograniczymy możliwość instalacji narzędzi szpiegowskich, jakie będą towarzyszyły nam na co dzień. Ponadto powinniśmy unikać sytuacji, w których ktoś posługujący się socjotechniką uśpi naszą czujność i zmanipuluje nas do wykonania określonych działań.

Bezpieczeństwo urządzeń mobilnych z systemem Android, które wykorzystywane są prywatnie zapewnić może darmowa aplikacja ze sklepu Google’a bądź dedykowana aplikacja na urządzenia iOS.

Aplikacja posiada wiele funkcjonalności zapewniających bezpieczeństwo urządzenia, między innymi:

  • skanowanie plików znajdujących się na urządzeniu oraz aplikacji, które użytkownik pobiera – aplikacja korzysta z algorytmów i chmury obliczeniowej SophosLabs,
  • ochronę DLP poprzez możliwość zdalnego resetu danych w przypadku zgubienia bądź skradzenia urządzenia,
  • blokowanie stron ze złośliwą, niepożądaną lub nielegalną zawartością,
  • ochronę aplikacji za pomocą hasła.

To sporo jak na darmową aplikację producenta, ale nie wszystko. Sophos Mobile Security wyposaża użytkownika w szereg pomocnych narzędzi jak Privacy Advisor, pozwalający na identyfikację aplikacji mających dostęp do naszych wrażliwych danych oraz Security Advisor, który wskazuje w jaki sposób poprawić poziom bezpieczeństwa całego urządzenia.

W środowisku korporacyjnym urządzenia powinny być chronione w sposób szczególny, ze względu na firmowe dane jakie się na nich znajdują. Odbieranie służbowej poczty klientem mobilnym to dziś standard, podobnie jak weryfikacja nadesłanych załączników a także ich edycja z poziomu urządzenia mobilnego. Warto również zainwestować w edukację użytkowników, jak bezpiecznie korzystać z Internetu i w jaki sposób nawiązywać połączenia VPN z siecią firmową. Użytkownicy smartfonów służbowych muszą rozumieć, że ponoszą odpowiedzialność za dane jakie przechowują oraz za swoją aktywność w sieci. Przed złośliwym oprogramowaniem ochroni naszych pracowników dedykowana aplikacja biznesowa na urządzenia mobilne Sophos Mobile.

Rodzina rozwiązań Sophos zawiera wiele rozwiązań biznesowych do ochrony i zarządzania urządzeniami mobilnymi wykorzystywanymi w środowisku firmowym. W kolejnym artykule z tego cyklu zaprezentowana zostanie platforma Mobile Device Management od Sophos, dzięki której zarządzanie całą flotą urządzeń mobilnych stanie się proste i efektywne. Jeśli poszukujesz rozwiązań zabezpieczających urządzenia mobilne Twojego klienta skontaktuj się z nami – security@fen.pl.

Pamiętaj, że jako autoryzowany Partner Sophos możesz otrzymać licencje NFR o wartości nawet 50 000 zł!

Pendrive szyfrowany sprzętowo – jak bezpiecznie przechowywać pliki na pamięciach flash

Możemy uważać na to, gdzie kładziemy nasze rzeczy aby ograniczyć możliwość pozostawienia cennych danych na urządzeniu w nieodpowiednim miejscu, ale niestety nie będziemy w stanie wyeliminować wszystkich sytuacji, w których ktoś niepowołany może dostać w swoje ręce naszego pendrive’a. Najprostszym sposobem ochrony jego zawartości jest szyfrowanie.

Odwieczne podatności pendrive’ów

Pendrive to wynalazek, który wykorzystywany jest od ponad 20 lat i bardzo często pełni rolę urządzenia osobistego użytku, na którym przechowujemy nasze pliki, programy czy poufne dane. Okazuje się, że tych ostatnich przybywa z dnia na dzień – według artykułu CSO, generujemy codziennie 2.5 mld GB danych. To samo źródło zapewnia, że 70% osób światowego biznesu doświadczy utraty swoich danych, z czego 29% będzie wynikiem błędu ludzkiego.

Zważywszy na to, że pendrive’y są niewielkich rozmiarów i towarzyszą swoim posiadaczom w różnych lokalizacjach, istnieje spore ryzyko zgubienia ich, zostawienia ich w innym miejscu a czasem przypadkowego zniszczenia. Występują także kradzieże, a niektóre z nich celują tylko i wyłącznie w pozyskanie danych. Dane mogą zostać skradzione na różne sposoby, poprzez fizyczne pozyskanie nośnika przez złodzieja – co w przypadku pendrive’a jest stosunkowo proste w wykonaniu – lub przeprowadzenie ataku hackerskiego, jeśli mówimy o większych centrach agregacji danych.

Według Accenture najdroższym elementem ataku cybernetycznego jest utrata informacji, która stanowi 43 procent kosztów. To prawie połowa poniesionych wydatków, a przecież obejmują one całą infrastrukturę, włącznie ze sprzętem i oprogramowaniem.

Konieczność podania hasła przy uruchamianiu urządzenia pozwala zachować nie tylko bezpieczeństwo naszych plików ale i również zgodność z zaleceniami m.in. zaktualizowanego rozporządzenia o ochronie danych osobowych.

Szyfrowanie sprzętowe a szyfrowanie programowe

Obecnie mamy dwa sposoby na zaszyfrowanie dysku USB z pamięcią flash: szyfrowanie programowe i szyfrowanie sprzętowe. W przypadku szyfrowania programowego, na dysk twardy gotowego pendrive’a jest wgrywane oprogramowanie, które będzie wymuszało na użytkowniku podanie hasła. Aby zabezpieczenie tą metodą miało sens, oprogramowanie musi być kompatybilne ze sprzętem, na którym jest instalowane oraz komputerem do którego będzie podłączane.

Nie ma gwarancji, że taka pamięć zadziała z urządzeniem każdego producenta i z każdym systemem operacyjnym. Zwłaszcza te ostatnie, ze względu na cykliczne aktualizacje, mogą po jakimś czasie nie być zdolne do współpracy z pendrivem. Aktualizacje systemów operacyjnych występują zdecydowanie częściej niż nowe algorytmy szyfrujące. Skoro zamierzamy zwiększyć poziom bezpieczeństwa całej organizacji to warto wykorzystać do tego sprzęt, którego kompatybilność z komputerem użytkownika nie jest zależna od wersji systemu operacyjnego.

Szyfrowanie sprzętowe zaimplementowane jest w urządzeniu na etapie produkcyjnym w skutek czego nie jest wymagane żadne oprogramowanie, a co za tym idzie zgodność z podłączanym środowiskiem. Sprawia to, że urządzenia zabezpieczane w ten sposób są łatwiejsze w obsłudze, działają szybciej, zapobiegają błędom użytkownika i są w 100% kompatybilne z każdym systemem operacyjnym. Co więcej, dzięki sprzętowemu zaszyfrowaniu nośników USB, można z nich korzystać w dowolnym miejscu ponieważ nie trzeba instalować oprogramowania deszyfrującego na komputerze aby uzyskać dostęp do danych.

W przypadku pamięci szyfrowanej programowo, jeśli podłączamy ją do nowej stacji roboczej musimy poczekać na instalację sterowników i aplikacji, która umożliwi podanie hasła i odszyfrowanie nośnika. W przypadku sprzętowo szyfrowanych pendrive’ów z zewnętrzną klawiaturą nie ma takiej potrzeby, ponieważ wszystkie operacje kryptograficzne dzieją się bezpośrednio na urządzeniu.

Warto wspomnieć, że wspomniana aplikacja dla pendrive’ów szyfrowanych programowo zostawia ślad na komputerze, na którym została zainstalowana – taki pendrive nie zagwarantuje anonimowości. Chyba, że posiadamy wiedzę jak skutecznie te ślady zacierać i każdorazowo będziemy to robić, co z kolei jest czasochłonne.

Praktyczne aspekty bezpieczeństwa

Wszystkie nośniki danych są bootowalne – oznacza to, że istnieje możliwość przywrócenia ich do stanu fabrycznego. Te które, zostały zaszyfrowane sprzętowo są wolne od komplikacji podczas wykonywania opcji resetu – nie jest na nich obecny żaden software, który mógłby ulec uszkodzeniu bądź zestarzeniu do tego stopnia, że nie będzie w stanie współpracować z komputerem, do którego został podłączony.

Wysokiej klasy szyfrowane USB są wyposażone w dwa sposoby ochrony danych –  za pomocą klucza szyfrowania (wojskowej klasy szyfry XTS-AES z kluczem o długości 256-bit) oraz PIN – kod PIN może mieć długość do 15 cyfr. Oznacza to, że nikt nie będzie w stanie uzyskać dostępu do danych ani nawet skopiować ich w formie zaszyfrowanej, bez wcześniejszego wprowadzenia poprawnego numeru PIN.

Interfejs między pendrivem a komputerem jest chroniony sprzętowo, co oznacza, że liczba prób uzyskania dostępu jest ograniczona. Zazwyczaj stanowi 10 możliwych podejść, zanim zawartość nośnika zostanie wyczyszczona. To sprawia, że praktycznie niemożliwe jest odgadnięcie PINu za pomocą ataku prób i błędów (brute force).

Również zewnętrzna ingerencja w pendrive’a jest wykluczona – komponenty sprzętowo szyfrowanych pendrive’ów są zalane żywicą epoksydową. Ta ostatnia stanowi również ochronę przed wodą i kurzem, co potwierdza standard IP57. Dzięki temu część rozwiązań może być wykorzystywana w środowisku przemysłowym, gdzie istnieje ryzyko wilgotności oraz wysoki stopień zapylenia.

Inną funkcją bezpieczeństwa jest “blokada czasowa”, która daje możliwość ustawienia czasu automatycznego blokowania napędu po włożeniu do portu USB. Można wyłączyć blokadę limitu czasu lub wstępnie ustawić czas od 1 do 99 minut. To praktyczna funkcjonalności, która sprawdzi się w sytuacji, gdy zapominalski użytkownik opuści swoje miejsce pracy bez wylogowania się – pendrive zablokuje się samodzielnie, uniemożliwiając niepowołany dostęp osobom trzecim.

Jak posługiwać się pendrivem szyfrowanym sprzętowo?

Jako przykład wykorzystamy dzisiaj pendrive marki iStorage z najnowszej serii datAshur PRO. Urządzenia te są wykonane z aluminium, zarówno obudowa jak i zatyczka. Pendrive w całości mieści się wewnątrz nasadki, co stanowi dodatkową warstwę ochronną.

Cała jego obsługa sprowadza się do klawiatury znajdującej się po jednej stronie urządzenia. Druga strona zawiera informacje o pojemności, part number i baterii jaka jest wbudowana w urządzenie. Bateria wymaga jednorazowego, godzinnego podładowania przed pierwszym użyciem – dzięki temu później możliwe będzie szybkie odszyfrowanie nośnika bez konieczności czekania na uzyskanie minimalnego poziomu naładowania.

Za sterowanie pendrivem odpowiada klawiatura. Aby móc korzystać z nośnika, należy ustawić numer PIN od 7 do 15 cyfr i wprowadzić go za pomocą klawiatury przed włożeniem urządzenia do portu USB komputera (30 sekund przed automatycznym zablokowaniem napędu).

Oczywiście, istnieją domyślne ustawienia, które pozwolą natychmiastowo korzystać z urządzenia (PIN 1-1-2-2-3-3-4-4), natomiast ich zmiana jest rekomendowana od razu po rozpoczęciu pracy z urządzeniem. Poza tym bardzo łatwo zmienić domyślny PIN na dowolny kod, pod jednym warunkiem – numery nie mogą być sekwencyjne (np. 1-2-3-4 itp.). Cały proces zaszyfrowania urządzenia i jego obsługi przedstawiony jest w instrukcji dostępnej tutaj.

Uproszczenie zarządzania nośnikiem do jednego klawisza (kluczyk) ogranicza możliwość popełnienia błędów przez użytkownika i ułatwia pracę z urządzeniem. Przykładowo podanie konkretnej kombinacji pozwala wykorzystanie pendrive’a datAshur PRO w trybie administratora. To przydatna funkcja, bo dzięki temu możliwe jest zróżnicowanie uprawnień i ochrona najbardziej wrażliwych danych przed użytkownikiem. Konto administratora może zastąpić konto zwykłego usera, bądź zarządzać nim umożliwiając np. tylko odczyt plików zapisanych na nośniku bez możliwości edycji.

iStorage datAshur PRO  – pendrive’y PRO security

iStorage to pochodząca z Wielkiej Brytanii firma zajmująca się produkcją szyfrowanych nośników danych jak pendrive’y i dyski. Urządzenia występują w kilku liniach m.in. dedykowanych do zastosowań domowych, personalnych, o mniejszej lub większej liczbie certyfikatów i zabezpieczeń.

Oczywiście iStorage to nie jedyny producent szyfrowanych USB – na rynku dostępnych jest wiele rozwiązań, które zapewniają zgodność z różnymi standardami.

Biorąc pod uwagę wymagania zawarte w Rozporządzeniu o Ochronie Danych, pendrive’y iStorage są idealnym wyborem, jeśli chcemy zachować zgodność z jego wytycznymi. Szyfrowanie jest zaleceniem bezpośrednio rekomendowanym w RODO –korzystając z datAshur PRO mamy gwarancję, że wszystkie wrażliwe dane są przechowywane na zaszyfrowanych nośnikach.

Dodatkowym atutem jest sprzętowy silnik szyfrowania, który posiada więcej zalet niż programowy. Jako że organizacje przetwarzające dane osobowe są zobowiązane chronić je zarówno przed nieuprawnionym dostępem jak i utratą (zniszczeniem), warto zaznaczyć, że datAshur PRO daje ochronę przed wirusami typu ransomware.

Jego zawartość jest niemożliwa do odblokowania w inny sposób niż sprzętowy – jeśli tylko mamy aktywną funkcję autoblokady, jesteśmy zabezpieczeni przed ransomware nawet mając podpięty nośnik do portu komputera. To znaczny komfort dla organizacji, w których korzysta się z zewnętrznie podpinanych nośników – bez szyfrowania są one podatne na zagrożenia, jakimi zainfekowana jest stacja robocza.

Ciekawostką jest to, że pendrive’y datAshur umożliwiają nadruk indywidualnego logo bądź napisu. Dzięki temu możliwe będzie zachowanie polityki bezpieczeństwa w organizacji, która dopuszcza korzystanie tylko i wyłącznie ze sprzętowo szyfrowanych, oznaczonych logiem firmy nośników USB.

Jeśli szukasz dla swojego klienta lub własnej firmy mobilnych nośników danych, które zabezpieczą dane przed niepowołanym dostępem i podniosą poziom bezpieczeństwa, zapoznam się z ofertą iStorage w FEN. Jesteśmy jedynym dystrybutorem tej marki w Polsce – zapraszamy tutaj, aby uzyskać dodatkowe informacje.

Użytkownik jako potencjalna luka w systemach bezpieczeństwa Twojej organizacji.

Coraz więcej organizacji decyduje się na wdrożenie nowoczesnych systemów ochrony dla swoich systemów IT. Eksperci związani z bezpieczeństwem i producenci systemów ochrony zgadzają się co do jednego, im więcej warstw zabezpieczeń jesteśmy w stanie zapewnić dla swojej sieci, stacji czy serwerów tym większe prawdopodobieństwo zatrzymania ataków.

Bardzo ważna jest możliwość powstrzymania ataku jak najszybciej i jak najdalej od potencjalnego celu, stąd duża popularność uniwersalnych systemów ochrony na poziomie bramy sieciowej, typu UTM (ang. Unified Threat Management). Systemy takie oprócz podstawowej ochrony z wykorzystaniem firewalla SPI (ang. Stateful Packet Inspection), ochrony ruchu www (web proxy), ochrony poczty (antyspam czy antymalware), mechanimzów IPS (ang. Intrusion Prevention Systems) odpowiedzialnych za wykrywanie anomalii w ruchu sieciowym pod kątem znanych podatności i ataków typu Denial of Service, wykorzystują bardziej zaawansowane techniki włączając w to mechanizmy Sandboxingu (czyli możliwości „zdetonowania” potencjalnego pliku w bezpiecznym środowisku) czy chroniące przed szkodliwym ruchem wychodzącym i botami techniki ATP (ang. Advanced Threat Protection).

Oczywiście w bardziej złożonych środowiskach poszczególne mechanizmy ochrony często zapewniane są przez odrębne, dedykowane do danego zakresu urządzenia, jak email appliance czy web appliance. Nie można też zapomnieć o bezpieczeństwie samych końcówek czyli stacji roboczych lub serwerów, gdzie minimum to antywirus sygnaturowy, coraz częściej doposażony w mechanizmy wykorzystujące analizę malware’u przez silniki uczenia maszynowego, wykrywanie technik exploitujących potencjalne luki w systemach operacyjnych czy aplikacjach, kończąc na rozwiązaniach wykrywających aktywnie działający malware i zapobiegających szyfrowaniu danych.

Nawet jeżeli zastosujemy wszystkie wymienione mechanizmy bezpieczeństwa nie będziemy chronieni w 100 %, jednak z dużym prawdopodobieństwem zatrzymamy większość ataków. Niektórych podatności nie jesteśmy w stanie wyeliminować, a jedną z największych i najgroźniejszych z nich są działania użytkowników.

Statystyki pokazują, że najczęściej do infekcji dochodzi na kilka sposobów.

1. Luki w systemach operacyjnych, komponentach sieciowych i aplikacjach.

 

Pierwszy wariant to infekcje poprzez exploitowanie luk w systemach operacyjnych, komponentach sieciowych lub aplikacjach, należą one do jednych z najgroźniejszych ataków, ponieważ mogą zainfekować naszą sieć i stacje bez interakcji użytkownika. Gdy już luka zostanie znaleziona i wykorzystana na komputery lub serwery pobrane zostaje właściwe szkodliwe oprogramowanie, którym może być ransomware, robaki przekształcające nasze komputery w boty wykorzystywane do późniejszych ataków i inne formy malware’u (o części z nich Marek Dalke pisał w tym artykule: https://makeittogether.pl/5-zagrozen-dla-bezpieczenstwa-sieciowego-przedsiebiorstw-wg-sophos/ ).

Najpewniejszym zabezpieczeniem w tym wypadku są regularne aktualizacje systemów operacyjnych i aplikacji, które „łatają” zauważone luki i nie pozwalają na ich wykorzystanie przez potencjalnego atakującego. Patchowanie nie zabezpieczy nas przed lukami, które jeszcze nie zostały ujawnione lub na które nie ma jeszcze rozwiązania, ale im również możemy przeciwdziałać wykorzystując wspomniane wcześniej systemy IPS na poziomie bramy sieciowej, systemy analizy behawioralnej Host IPS na poziomie stacji czy serwera, czy mechanizmy ochrony dedykowane do wykrywania technik exploitujących bez wykorzystania sygnatur.

Minimum, które możemy zrobić bez ponoszenia kosztów to włączyć automatyczne aktualizacje, a użytkowników przestrzec, aby ich nie wyłączali i nie przerywali. Jeżeli dysponujemy urządzeniami lub softem z mechanizmami IPS, to trzeba się upewnić, że są włączone.

2. Urządzenia przenośne

 

Większość potencjalnych źródeł infekcji związanych jest z siecią, z której korzystają użytkownicy, nie zawsze jednak sieć jest potrzebna, aby infekcja dostała się na nasze stacje robocze. Wiele organizacji nie ogranicza pracownikom możliwości podłączania do komputerów firmowych zewnętrznych nośników danych jak pendrive, dyski przenośne czy telefony. Z jednej strony ponosimy konkretne wydatki na zabezpieczenie naszej sieci i stacji przed zagrożeniami, a z drugiej nie ograniczamy potencjalnego punktu wejścia infekcji do firmy jakim są przynoszone (często wcześniej podłączane do komputerów domowych) nośniki usb czy inne peryferia.

Przecież nikt nie wie co użytkownik robi po godzinach pracy, nikt też nie weryfikuje czy ten użytkownik na swoim domowym komputerze korzysta chociażby z najprostszego a tym bardziej aktualnego antywirusa. To wszystko może skutkować przyniesieniem przez nieświadomego użytkownika szkodliwego oprogramowania na zwykłym pendrive. Mniejszy problem jeżeli wykryje je antywirus na firmowym komputerze, większy jeżeli trafiło się zagrożenie nie spotykane wcześniej lub takie które normalnie w naszej organizacji zatrzymywane jest przez inną warstwę ochrony w systemie bezpieczeństwa.

Problem nie jest wyimaginowany, tylko rzeczywisty, zdarzały się przypadki celowego rozrzucenia na parkingu pod biurowcem markowych pendrive zawierających szkodliwe oprogramowanie, mogę zapewnić, że pierwsze co zrobi większość użytkowników z takim znaleziskiem to wpięcie go do komputera, do którego ma dostęp, żeby sprawdzić zawartość. Stąd tak ważna jest edukacja użytkowników, przecież można wypracować procedury zabraniające użytkownikom podłączanie przypadkowych czy przyniesionych z domu urządzeń.

Można też zadziałać systemowo wiele rozwiązań typu Endpoint Protection posiada w zakresie swoich funkcjonalności moduły określane jako Device Control czy Peripherial Control kontrolujące podłączane urządzenia peryferyjne z akcjami dopuść, blokuj, tylko do odczytu albo monitoruj, dzięki czemu ograniczymy ryzyko bez pozostawiania decyzji o tym czy podłączyć dane urządzenie użytkownikowi.

Przykładem takiej kontroli może być funkcjonalność wchodząca w zakres licencji Sophos Central Endpoint Protection Advanced. Zarządzany centralnie agent, umożliwia kontrolę wielu rodzajów urządzeń wraz z opcją tworzenia wyjątków, tak aby dopuścić np. tylko jedno urządzenie usb na którym przenoszone będą dane w ramach organizacji lub danej grupy użytkowników.

3. Strony www.

 

Wspomniałem już o użytkownikach odwiedzających w prywatnym czasie potencjalnie niebezpieczne strony, od strony systemowej jesteśmy w stanie zrobić dużo, aby takiego użytkownika zabezpieczyć, ale w parze powinna iść edukacja. Zaczynając od edukacji, możemy uczulić użytkowników, aby ograniczyli odwiedzanie stron znanych jako potencjalnie niebezpieczne, zawierających treści np. związane z pornografią czy narzędziami do obchodzenia systemów bezpieczeństwa.

Należy zwrócić uwagę na sprawdzanie certyfikatów w połączeniach SSL, najczęściej wystarczy sprawdzenie czy w pasku przeglądarki pokazuje się ikona kłódki czasami oznaczona na zielono oraz czy certyfikat strony, którą odwiedzamy został rzeczywiście wystawiony dla danego adresu domenowego oraz organizacji np. banku, z którego usług korzystamy. Warto wytłumaczyć użytkownikom, że każda różnica występująca szczególnie na stronach na której podają jakiekolwiek dane logowania powinna zwrócić ich uwagę i zwiększyć czujność ze względu na możliwość próby wyłudzenia informacji logowania na sfałszowanych stronach www.

Logując się na stronie najlepiej korzystać z wcześniej zapisanego adresu lub zakładki w przeglądarce, aby przypadkiem nie pomylić się wpisując adres url ręcznie. Oczywiście strony o potencjalnie niebezpiecznej zawartości ciężko będzie sklasyfikować użytkownikowi więc wraz z edukacją w parze powinien iść system klasyfikacji i kontroli stron potencjalnie niebezpiecznych. Możemy go zapewnić korzystając ze wspomnianych już systemów klasy UTM, dedykowanych web appliance lub rozwiązań Endpoint Protection na stacjach roboczych czy serwerach.

Najczęściej do dyspozycji są przynajmniej dwa moduły ochrony dla ruchu www, moduł chroniący przed dostępem do stron sklasyfikowanych jako niebezpieczne na bazie reputacji adresu IP lub url oraz moduł kontrolujący dostęp do stron www na bazie treści które zawierają. Bardziej zaawansowane rozwiązania pozwalają jednocześnie na skanowanie pobieranych ze stron plików z wykorzystaniem silników antywirusowych czy detonowaniem w środowiskach typu Sandbox.

Przykładem takiego systemu w którym ochrona www jest wieloetapowa jest Sophos XG Firewall, który dodatkowo zapewnia możliwość rozszywania ruchu szyfrowanego SSL i weryfikacji treści na stronach zabezpieczonych protokołem HTTPS.

4. Poczta elektroniczna.

 

Kolejnym sposób zarażenia stacji roboczych to infekcje z wykorzystaniem poczty elektronicznej, atakujący umieszcza złośliwy kod bezpośrednio w załączniku maila lub w odnośniku, do którego otwarcia zachęca użytkownika. Poczta ze szkodliwą zawartością jest rozsyłana jako spam lub coraz częściej jako tzw. Phishing.

Phishing polega na takim spreparowaniu wiadomości, aby wydawała się ona autentyczna dla użytkownika, nie wzbudzała w nim podejrzeń i jednocześnie zachęcała do otwarcia załącznika lub odnośnika w treści wiadomości. Często można spotkać maile zawierające załączniki udające faktury za usługi telekomunikacyjne czy listy przewozowe z firm kurierskich.

Atakujący sięgają coraz głębiej do informacji, które mogą posłużyć do oszukania konkretnego użytkownika w tym danych z portali branżowych czy mediów społecznościowych jak Facebook czy LinkedIn mamy wtedy do czynienia z tzw. Spear Phishingiem czyli atakiem kierowanym na konkretnego użytkownika lub organizacje. Nieocenione w tym wypadku okazują się dwa elementy, system filtrujący wiadomości pod kątem oznak spamu czy malware’u oraz edukacja użytkowników.

Nawet najlepszy filtr antyspamowy nie zatrzyma wszystkich potencjalnie niebezpiecznych wiadomości, w szczególności tych które zostały spreparowane specjalnie pod kątem danej organizacji i nie były rozsyłane w formie spamu nigdzie indziej. Okazuje się, że znacznie lepszy rezultat w tym wypadku możemy osiągnąć ucząc użytkowników i uczulając ich na to, aby nie otwierali załączników lub odnośników w mailach niekierowanych do nich.

Przykładem takiego ataku może być rozsyłany ostatnio email podszywający się pod towarzystwo ubezpieczeniowe:

Mail wygląda na autentyczny, wysłany z serwera nie sklasyfikowanego jako spamujący (nie wychwycony przez bramkę pocztową, brak dodanych znaczników w temacie maila), poprawna interpunkcja (częsta oznaka spamu to niepoprawna gramatyka czy interpunkcja), poprawny język polski (źle przetłumaczone wyrazy, często przez silniki do automatycznego tłumaczenia to kolejny wskaźnik spamu), numer telefonu, który teoretycznie umożliwia weryfikację nadawcy, podpis wskazujący konkretną osobę.

To co jednak rzuca się w oczy to brak skierowania maila do konkretnej osoby „Szanowny Kliencie”, załącznik w formie .zip co może wskazywać na ukrywanie rzeczywistej zawartości przed silnikami antymalware. Użytkowników trzeba jednak nauczyć analizy wiadomości pod kątem takich oznak i przestrzec przed bezmyślnym otwieraniem załączników czy odnośników które ich nie dotyczą. Oczywiście można to zrobić wyciągając z kwarantanny maile sklasyfikowane jako spam, stworzyć prezentację w Power Poincie i pokazując użytkownikom rzeczywiste przykłady, jest to tylko jedna z metod, na pewno nie najefektywniejsza i nie wygodna dla administratora.

Alternatywą jest zastosowanie narzędzi do nauczenia użytkowników takiej ostrożności i jednocześnie identyfikacja czy w naszej organizacji ten problem istnieje. Odpowiednim narzędziem, jest Sophos Phish Threat, bazujący na zarządzaniu wyniesionym symulator ataków email, który można wykorzystać, aby cyklicznie testować podatność swoich użytkowników na potencjalnie niebezpieczne wiadomości oraz uczyć z wykorzystaniem szkoleń online.

W poniższym nagraniu można zobaczyć jak Sophos Phish Threat działa w praktyce i jak łatwo się go konfiguruje:

Sophos Phish Threat bazuje na konsoli wyniesionej Sophos Central, co oznacza, że nie ma konieczności instalacji komponentów po stronie infrastruktury klienta. Pierwszym krokiem jest dodanie użytkowników, możemy to zrobić ręcznie podając nazwę użytkownika i adres email lub synchronizując użytkowników z bazy Active Directory. Następnie tworzymy kampanie email, do wyboru mamy kampanię typu Phishing (testujemy użytkownika pod kątem otwierania odnośników w sfałszowanych wiadomościach), Credential Harvesting (testujemy, czy użytkownik jest podatny na podawanie swoich danych logowania na sfałszowanych stronach) oraz Training (edukujemy użytkownika na tematy związane z bezpieczeństwem).

Gdy już wybierzemy rodzaj kampanii i nadamy jej nazwę mamy możliwość wyboru rodzaj ataku jaki ma być zasymulowany. Ataki są podzielone na trzy poziomy trudności, łatwe, średnie i trudne, w zależności od tego jak bardzo chcemy sprawdzić użytkowników możemy wybrać dowolny z wymienionych trybów.  Wśród szablonów ataków znajdziemy różne warianty z wiadomościami często podszywającymi się pod dobrze znane organizacje jak Google, Amazon czy Microsoft.

Po wybraniu ataku możemy zdecydować czy użytkownikom podatnym na niego od razu przesłać zaproszenie do szkolenia online w formie wideo lub pliku html. Następnie mamy możliwość dokładnego spersonalizowania wiadomości wykorzystywanej w ataku określając nazwę nadawcy, domenę, z której zostanie wysłana wiadomość, a także temat i treść wiadomości. Kampanię możemy wysłać do wszystkich lub do wybranych użytkowników, wskazując grupę użytkowników, możemy dodatkowo określić, czy kampanie wysyłamy do wszystkich jednocześnie czy inkrementalnie po 5%, 10 % itd. aby uzyskać pseudo losowość w dostarczaniu wiadomości do różnych użytkowników. Kampanie można uruchomić natychmiast lub wybranym czasie.

W rezultacie wysłania kampanii otrzymujemy szczegółowy raport dotyczący użytkowników, którzy zostali przetestowani zawierający informacje o podatnych użytkownikach oraz zaliczonych w związku z kampanią szkoleniach. Dane statystyczne mogą nam posłużyć do przeprowadzenia kolejnych kampanii na wybranych grupach użytkowników lub wskazać osoby wymagające dodatkowej edukacji w tym zakresie.

Dobrze wyedukowany użytkownik może stanowić kolejną, solidną i ważną warstwę ochrony systemów IT w Twojej organizacji. Świadomy użytkownik to taki który wie, że:

  1. Aktualizacje systemu operacyjnego i aplikacji oraz oprogramowanie antywirusowe to nie zło konieczne, ale oręż w walce z przestępcami którzy chcą zaszkodzić użytkownikowi i firmie.
  2. Oprogramowanie antywirusowe, najlepiej połączone z filtrem www na bramie nie są dedykowane dla przedsiębiorstw i warto z nich skorzystać również w domu, żeby chronić swoje dane takie jak zdjęcia, pliki biurowe i pozostałych domowników. Bezpłatnie można skorzystać z narzędzi Sophos Home: https://www.sophos.com/en-us/products/free-tools.aspx
  3. Wchodząc na strony o nieodpowiedniej treści naraża się na dodatkowe niebezpieczeństwo i należy zachować szczególną ostrożność, w tym nie pobierać żadnych wtyczek czy plików.
  4. Nie powinien podłączać prywatnych nośników danych do komputerów firmowych, o ile nie musi wykorzystać ich w trakcie pracy. Nie powinien podłączać nośników nieznanego pochodzenia zarówno w domu jak i w pracy.
  5. Wiadomości email nie zawsze są autentyczne, w związku z czym nie otwiera załączników i odnośników w wiadomościach, które są podejrzane lub nie są dedykowane dla niego, nie stosuje się do instrukcji odbiegających od przyjętych w organizacji procedur lub potwierdza takie przypadki z nadawcą.
  6. Upewnia się, że strona www na której ma podać dane logowania jest właściwe zabezpieczona, przez sprawdzenie certyfikatów SSL i przedrostka w pasku przeglądarki https.
  7. Nie wykorzystuje do codziennej pracy konta o podwyższonych uprawnieniach (jeżeli w ogóle musi mieć do niego dostęp).
  8. Wie, że urządzenia mobilne są również podatne na oprogramowanie szkodliwe, w szczególności oparte na platformie Android, ale dla nich również są odpowiednie zabezpieczenia w postaci aplikacji ze skanowaniem AV takiej jak Sophos Mobile Security (bezpłatna do użytku domowego, lub do użytku komercyjnego zarządzana centralnie z wykorzystaniem licencji Central Mobile Security lub Central Mobile Advanced).

W trakcie pisania artykułu odwoływałem się do kilku przykładów w jaki sposób możemy ochronić swoją organizację, użytkowników i zwiększyć ich poziom świadomości. Poniżej zebrałem produkty na przykładzie firmy Sophos które mogą w tym pomóc:

  1. XG Firewall: https://www.sophos.com/en-us/products/next-gen-firewall.aspx
  2. Sophos Central Endpoint Advanced: https://www.sophos.com/en-us/products/endpoint-antivirus.aspx
  3. Sophos InterceptX: https://www.sophos.com/en-us/products/intercept-x.aspx
  4. Sophos Phish Threat: https://www.sophos.com/en-us/products/phish-threat.aspx

Sophos XG Firewall v.17 jako Cloud Access Security Broker i nie tylko

XG Firewall to wyjątkowy UTM od Sophos. Powstał w 2015 roku na bazie połączenia dwóch technologii – Astaro i Cyberoam. Wejście na rynek nowego produktu poprzedzał program Copernicus, w którym brały udział różne firmy (klienci końcowi jak i partnerzy – również z Polski) testując nowy system operacyjny. Dzięki temu produkt ten zawiera najlepsze cechy rozwiązań obydwu producentów. W czerwcu Sophos planuje wypuścić kolejną aktualizację firmware działającego na Sophos XG. Dowiedzmy się zatem, co nowego się w niej pojawi.

Nowa wersja v17.1 pociąga za sobą Cloud Application Visibility – czyli możliwość wglądu w aplikacje chmurowe, do tej pory pozostające poza zasięgiem standardowych możliwości firewalla. Utarło się przekonanie, że polscy klienci nie do końca są przekonani do przechowywania swoich systemów w zewnętrznym środowisku. Okazuje się jednak, że coraz więcej firm przenosi swój biznes do chmury albo korzysta z licznych aplikacji biznesowych.

Należą do nich m.in. programy zarządzające obrotem dokumentów w przedsiębiorstwach, platformy do zarządzania relacjami z klientem (CRM), pakiet Office365 i liczne repozytoria chmurowe jak Dropbox czy Google Drive. Z tych ostatnich chętnie korzystamy zarówno do celów biznesowych jak i prywatnych – chmura jest więc środowiskiem agregującym różne dane i różne procesy.

Funkcjonalność Cloud Application Visibility zmienia Sophos XG Firewall w urządzenie Cloud Access Security Broker (CASB). Znajdując się pomiędzy użytkownikami a chmurą, monitoruje aktywność i wymusza działanie polis bezpieczeństwa, identyfikując i chroniąc dane, które mogą być zagrożone.

Urządzenie CASB zabezpiecza dane w chmurze poprzez dostarczenie:

  • widoczności –wgląd w serwisy chmurowe, które gromadzą dane,
  • zgodności – dane w chmurze spełniają wymagania dotyczące lokalizacji i zgodności,
  • bezpieczeństwa – poprzez szyfrowanie, kontrolę dostępu i zarządzanie uprawnieniami,
  • ochrony przez zagrożeniami – powstrzymywanie wewnętrznych podejrzanych działań zwłaszcza z zainfekowanych kont

Jak działa Cloud Access Security Broker w XG Firewall v17.1?

Ostatnia wersja firewall Sophos czyni jeszcze łatwiejszym podgląd, jakie usługi chmurowe są obecnie wykorzystywane. Dzięki temu wszelkie dotąd nieodkryte zakamarki chmury wychodzą na światło dziennie poprzez alerty o niepożądanym i nieautoryzowanym zachowaniu.

CASB daje Administratorowi i kontrolę nad aplikacjami i narzędzi do kształtowania ruchu, dzięki którym jest w stanie zarządzać całym tym środowiskiem.

Granularna struktura interfejsu pozwala na wydobycie szczegółowego raportu poświęconego poszczególnym aplikacjom, konkretnym użytkownikom, obciążeniu sieci czy poziomie ryzyka. Dostęp do polityk kształtujących natężenie ruchu Administrator uzyskuje za pomocą jednego kliknięcia, dzięki czemu szybko i w łatwy sposób może opanować niepożądane użycie aplikacji w chmurze.

A to jeszcze nie wszystko…

Nowe funkcje w v17.1

Synchronized App Control

Sophos postanowił ułatwić zarządzanie nowo odkrytymi aplikacjami – w tym opcje wyszukiwania, filtrowania i zapominania. Do nowych aplikacji przypisywane zostaną teraz kategorie, aby ułatwić ich odszukanie na liście.

Bezpieczeństwo email

Wersja 17.1 XG Firewall pozwala zarządzać użytkownikami z indywidualnymi listami blokady i akceptacji SMTP za pośrednictwem portalu użytkownika. Domeny bądź adresy email znajdujące się na białej liście (zaakceptowanej) są przepuszczane przez reguły bezpieczeństwa (za wyjątkiem złośliwego oprogramowania przemycanego wewnątrz), podczas gdy wiadomości email od nadawców których domena lub adres znajduje się na czarnej liście zostają automatycznie poddawane kwarantannie.

Opcje portów dla SSL VPN

Wielu obecnych klientów Sophos korzystających z XG Firewalla prosiło o tę funkcjonalność – od teraz możliwy będzie wybór portu nasłuchującego dla SSL VPN.

Udoskonalenia dla firewalla

Wprowadzone zostały liczne ulepszenia dla firewalla i zarządzania regułami w celu zwiększnia elastyczności i jeszcze większego usprawnienia urządzenia.

Wystarczy dwukrotnie kliknąć w wybrana regułę firewall z listy aby otworzyć ją do edycji ; jest nowa opcja do blokowania protokołu Google QUIC, zapewniająca, że cały ruch generowany przez użytkowników wykorzystuje zwykły HTTPS zatem może być filtrowany i skanowany; dodano również elastyczność w definiowaniu wyjątków ACL, np. by zastrzeć dostęp do usług jak User Portal dla pojedynczego aliasu.

Udoskonalenia dla wireless

Uaktualnienie wprowadza również dodatkowe funkcjonalności w zakresie obsługi sieci bezprzewodowej takie jak możliwość zmiany szerokości kanału radiowego, pozwalając  na uzsykanie wyższych prędkości oraz funkcjonalność Radius Accountingu czyli logowania informacji o  połączeniach użytkowników na zewnętrznych serwerach uwierzytelniania.

Nowy XG Firewall już w czerwcu!

Nowej wersji XG Firewall należy się spodziewać już  na początku czerwca. Oczywiście obecni klienci Sophos będą mogli zaktualizować swoje urządzenia do niej za darmo. Aby czerpać korzyści z nowego modułu Cloud Application Visibility potrzebna będzie licencja Web Protection Module.

Tych z Państwa którzy mieli doczynienia z Sophos zapraszamy do skorzystania z darmowego, 30-dniowego rozwiązania Trial – https://secure2.sophos.com/en-us/products/next-gen-firewall/free-trial.aspx?id=0013000001IWvY5

Jeśli chcą Państwo podjąc współpracę w zakresie rozwiązań Sophos zapraszamy do kontaktu – security@fen.pl. Autoryzowani Partnerzy Sophos mogą otrzymać licencje NFR o wartości nawet 50 000 zł!

Źródło artykułu: https://news.sophos.com/en-us/2018/05/18/xg-firewall-v17-1-see-clearly/

5 zagrożeń dla bezpieczeństwa sieciowego przedsiębiorstw wg Sophos

Obecnie trudno wyobrazić sobie prowadzenie biznesu bez dostępu do sieci. Internet oferuje nowoczesne narzędzia pracy i w konsekwencji oszczędność czasu, lecz nie należy zapominać o drugiej stronie medalu. Poza niewątpliwymi korzyściami niesie również zagrożenia i wyzwania, którym należy sprostać.

Ochrona będzie tym skuteczniejsza im więcej dowiemy się na ich temat, lecz zdobywanie tej wiedzy to proces, a raczej ciągły wyścig i to bez wyznaczonej linii mety. Od czegoś trzeba zacząć. Spróbujmy zatem zdefiniować najczęściej spotykane zagrożenia z jakimi borykać mogą się małe i średnie przedsiębiorstwa.

Krajobraz zagrożeń

Według danych dostarczonych przez SophosLabs rozkład wykrywanych w 2017 roku zagrożeń przedstawiał się następująco:

Ransomware 26%

Advanced Malware 20%

Email Malware 20%

Web Malware 12%

Generic Malware 12%

Cryptocurrency Malware 8%

Pozostałe 2%

Ransomware

Cukierek albo psikus. Na podobnej zasadzie działa Ransomware. To złośliwe oprogramowanie, którego celem jest zaszyfrowanie danych i utrzymanie tego stanu do czasu opłacenia okupu.

Ofiara ataku traci dostęp do plików stając się niejako zakładnikiem hakerów oczekujących na swoją dolę w kryptowalucie za którą w zamian oferują dostarczenie kluczy niezbędnych do odszyfrowania plików. Dodatkowo stawiane jest ultimatum czasowe, którego przekroczenie powoduje wzrost żądanej kwoty tudzież groźbę zniszczenia kluczy użytych do zaszyfrowania danych.

Pomijając kwestie etyczne, co do zasady okupu nie należy płacić, gdyż tym samym zasilamy kiesę cyber-rozbójników bez gwarancji na odzyskanie danych.

Ze zjawiskiem ransomware spotykać będziemy się coraz częściej, gdyż jest to legalnie wątpliwy acz dochodowy biznes. Statystyki pokazują, że w zeszłym roku aż 54% przedsiębiorstw w mniejszym lub większym stopniu zetknęło się z problemem utraty dostępu do danych na skutek działania ransomware.

Wektory przeprowadzania tego typu ataków są bardzo różne i nie ma jednego powtarzającego się schematu. Każdy zapewne słyszał o WannaCry czy NotPetya czyli o dwóch najgłośniejszych atakach ransomware jakie miały miejsce w 2017 roku.

WannaCry

Pierwszy z nich, WannaCry, był robakiem bazującym na explocie EternalBlue wykorzystywanym przez Amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA – National Security Agency). Narzędzia stworzone przez agencję wykorzystywały luki w protokole SMB dla Windows. Orogramowanie znane było również pod nazwą WannaCrypt0r, WannaCryptor, WCry i Wana Decrypt0r.

Atak przeprowadzony został w piątek 12go maja 2017 roku. Odbił się szerokim echem w mediach i dotknął ponad 230 tys. urządzeń w ponad 150 krajach.

Ofiarami padły niezaktualizowane stacje z systemami Windows oraz maszyny wykorzystujące niewspierane już przez producenta z Redmond systemy z rodziny XP. Skala ataku obnażyła jak wiele organizacji zapomina o konieczności aktualizowania oprogramowania systemowego i/lub korzysta z przestarzałych jego wersji.

Przebieg

Po dostaniu się do systemu, WannaCry rozpoczynał szyfrowanie danych za pomocą algorytmu AES-128, uniemożliwiającego dostęp do informacji. Pliki otrzymywały nowe rozszerzenia, takie jak .wcry, .wncryt czy .wncry.

Twórcy ransomware w tym przypadku żądali od użytkowników od 300 do 600 dolarów okupu transferowanego w walucie bitcoin. Szantażowana osoba miała na to 7 dni, później dane miały zostać bezpowrotnie usunięte. Dodatkowo WannaCry usuwał kopie wolumenów, które mogły posłużyć do przywrócenia utraconych danych.

WannaCry po infekcji urządzenia zaczynał szukać kolejnych podatnych systemów. Rozprzestrzeniał się samoistnie za pomocą usługi Dropbox czy innych usług do udostępniania plików.

Ochrona

Skala ataku zmotywowała poszukiwania remedium na zaszyfrowane pliki WannaCry. Odszyfrowanie danych WannaCry, wykorzystując obecne komputery mogłoby zająć nawet setki lat, co z oczywistych względów nie było opcją.

Wkrótce znaleziono lukę w oprogramowaniu WannaCry, która pozwoliła uratować informacje. Jeżeli użytkownik spełnił dwa warunki, nie wyłączył komputera od czasu infekcji i miał jeden ze starszych systemów Windows (XP, Vista, 7 lub Server 2003, 2008 i 2008 R2), można było odzyskać z pamięci RAM dwie liczby pierwsze, które umożliwiały odczyt klucza i odszyfrowanie plików za pomocą programu WanaKiwi. Więcej o metodzie tutaj: https://avlab.pl/pl/odszyfrowanie-plikow-po-ataku-ransomware-wannacry-jest-mozliwe-zobacz-jak-zrobic

Oprócz leczenia, ważne jest przede wszystkim zapobieganie. Łaty dla systemów Windows Vista lub nowszych, które blokowały wykorzystanie luki, dostępne były na co najmniej miesiąc przed atakiem. Chodzi o aktualizację oznaczoną jako MS17-010, dostępną z poziomu Microsoft Update.

Tuż po ataku doszło do precedensu. Microsoft po raz pierwszy w swojej historii opublikował łatę dla nie wspieranych już systemów z rodziny XP.

NotPetya

Drugi atak, NotPetya rozpoczął się od firm ukraińskich i dotknął również polskie przedsiębiorstwa, prawdopodobnie zarażone przez swoje wschodnie oddziały. Według najnowszych szacunków, ransomware przejął nawet 10% wszystkich komputerów na Ukrainie. 18 lutego 2018, dzień po dniu, 5 krajów wydało oświadczenie, wskazujące Rosję jako twórcę ataku (USA, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania).

Ofiarami NotPetya w Polsce stały się między innymi: Raben, InterCars, TNT, Saint-Gobain, czy Kronospan.

Przebieg

NotPetya do masowej infekcji wykorzystywał serwery dystrybuujące aktualizacje dla aplikacji MEDoc, które przez trzy miesiące okresowo propagowały zaktualizowane o backdoor biblioteki dll. Aktualizacja oprogramowania skutkowała infekowaniem kolejnych stacji które tym samym stawały się częścią botnetu, armią komputerów zombie czekającą na zdalnie wydany rozkaz do ataku, który podobnie jak WannaCry wykorzystywał m.in podatność protokołu SMB znaną już wcześniej jako EthernalBlue.

O ile w przypadku WannaCry można było jeszcze liczyć na odszyfrowanie plików po zapłaceniu okupu, przy NotPetya okazało się to znacznie trudniejsze. Wkrótce po nagłośnieniu ataku grupa szantażystów została odcięta od możliwości przesyłania klucza deszyfrującego. Tym samym zyski z ataku zostały mocno ograniczone. Powstały teorie, które twierdzą, że cały atak miał na celu zniszczenie danych a nie pieniądze z szantażu.

Historia ataku jest długa i zagmatwana, a przeczytać więcej o jej przebiegu można tutaj: https://niebezpiecznik.pl/post/kolejny-grozny-globalny-atak-tym-razem-ransomware-petya-ofiary-sa-takze-w-polsce/

Ochrona

Szybkim remedium na atak NotPetya okazało się szybkie wyłączenie komputera w momecie zobaczenia poniższego ekranu. Sygnalizował on proces szyfrowania plików. Systemu nie należało włączać ponownie i starać się odzyskać dane podłączając dysk w bezpieczny sposób do innej jednostki.

Pojawiły się jeszcze inne metody walczenia z NotPetya, między innymi tworzenie odpowiednio spreparowanego pliku perfc w katalogu C:/Windows czy uporanie się z portem SMBv1. Więcej o tych metodach tutaj: http://antyweb.pl/szczepionka-na-petya-ransomware-poradnik/

W trackie Halloween nie mając już cukierków możemy nie otwierać drzwi lub udawać, że nie ma nas w domu. Ransomware nie zapuka do drzwi, będzie próbował wejść nieproszony przez cały rok, a propozycję nie do odrzucenia składać będzie już po fakcie.

Po każdym ataku pojawiają się metody walki z danym, konkretnym reprezentantem ransomware. To co możemy polecić z naszej strony to:

  1. Ochrona za pomocą dedykowanego rozwiązania antyransomware, które wykryje atak jeszcze zanim wpłynie na nasze dane. Tego typu oprogramowaniem jest Sophos Intercept X, którego mechanizmy zaszyte są również w domowej wersji oprogramowania Sophos Home Premium – https://home.sophos.com/

Robienie kopii zapasowej naszych danych. Dzięki odpowiedniemu, automatycznemu skopiowaniu danych na zewnętrzny nośnik będą one bezpieczne i gotowe do przywrócenia w każdym momencie. Doskonałym mechanizmem backupu jest system Migawek oferowany w urządzeniach NAS QNAP. Więcej o nim można przeczytać tutaj: https://makeittogether.pl/ransomware-czy-powinnismy-sie-go-bac-jak-dziala-oprogramowanie-typu-ransomware-i-w-jaki-sposob-sie-przed-nim-chronic/

Advanced Malware

Advanced Malware, określany również mianem Advanced Persistent Threat, to rodzaj zaplanowanego i wycelowanego ataku którego celem padają już nie tylko organizacje rządowe, ale również przedsiębiorstwa z sektora małych i średnich firm.

To atak rozciągnięty w czasie, przypuszczany i nadzorowany z zewnątrz, wykorzystujący narzędzia takie jak malware, podatności systemów czy socjotechnika i którego celem jest instalacja kodu na jednej lub większej ilości maszyn, przy czym kluczowe jest by atak taki pozostał jak najdłużej niewykrytym.

Zainstalowana w ten sposób pluskwa służyć może do monitorowania i pozyskiwania wrażliwych danych, szczególnie że te ostatnio określane są mianem „nowego złota”. Sam proces przygotowania i przeprowadzenia tego typu ataku jest dość złożony i składać może się z kilku faz.

  1. Planowanie, czyli określenie celu, rozpoznanie infrastruktury, wypracowanie strategii niezbędnej do zainstalowania kodu.
  2. Instalacja kodu, Tu zastosowanie znajdują takie narzędzia jak socjotechnika, wirusy typu zero-day, email spear-phishing czy ataki online typu drive-by, po czym rozpoczyna się rekonesans i zbieranie danych na temat struktury sieci jak i samej organizacji.
  3. Zarządzanie i kontrola. Zainstalowany malware nawiązuje kanał komunikacji się z atakującym by z jednej strony przekazywać zebrany łup, z drugiej odbierać dalsze rozkazy i instrukcje w tym dane o kolejnych podatnych na infiltrację użytkownikach, stacjach czy sieciach.
  4. Ekspansja w trakcie której infekcja dzięki zebranym informacjom rozprzestrzenia się wewnątrz organizacji. Kod instalowany jest na kolejnych stacjach czy systemach. Proces ten zazwyczaj działa automatycznie i postępuje niesłychanie szybko. Sieć w sposób najczęściej niezauważony opanowana zostaje przez atakującego.
  5. Identyfikacja celu lub wielu celów. Na tym etapie atakujący posiada już pełny obraz i może określić które z maszyn czy systemów mogą posłużyć mu jako źródło interesujących go danych. Na tym etapie kończy się rekonesans.
  6. Przeprowadzenie ataku polegające na wykradzeniu danych, które w sposób niekontrolowany wydostają się z organizacji do przestrzeni kontrolowanej przez atakującego. Dane przesyłane są w postaci szyfrowanej, często skompresowanej by cała operacja pozostała niewykryta.
  7. Dyskretne wycofanie podczas którego następuje zacieranie śladów na stacjach, systemach czy w sieciach atakowanej organizacji. Na końcu malware może dokonać aktu autodestrukcji nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.

Wszystko to przypomina gotowy scenariusz filmu akcji. Sęk w tym, że tego typu ataki to nie fikcja i są spotykane w rzeczywistym świecie coraz częściej.

Ataki typu Advanced Malware nie odbijają się już takim echem medialnym jak ransomware, głównie dlatego, że na ich celowniku nie ma użytkowników końcowych, a jedynie cele przemysłowe. Nie zależy im na zdobyciu okupu od jak największej liczy osób, a przede wszystkim na wykradaniu informacji.

Doskonałymi przykładami oprogramowania wykorzystywanego do szpiegowania mogą być Duqu, Flame czy Stuxnet – robak, którego celem było oprogramowanie SCADA wykorzystywane do obsługi sterowników wirówek do wzbogacania uranu by m.in. ustalić ile z nich działa na terenie Iranu.

Flame

Robak W32.Flamer, znany szerzej jako „Flame” wykryty został w 2012 roku i według wszystkich dostępnych poszlak wygląda na to, że operował niewykryty przez ponad 5 lat. Są również przesłanki wskazujące na to, że Flame był softwareowym przodkiem kolejnych robaków: Stuxneta i później Duqu.

Flame przez wielu wskazywany jest jako najbardziej złożony wirus wykryty do tej pory. Sam kod wykonywalny ważył około 20 megabajtów i składał się z wielu niezależnych modułów.

Program potrafił uruchamiać mikrofon i podsłuchiwać rozmowy w okolicy urządzenia, robić zrzuty ekranu w momencie, gdy użytkownik korzystał z programu pocztowego oraz skanować i wyciągać dane z pobliskich telefonów komórkowych z pomocą technologii Bluetooth.

O wszystkich operacjach wykonywanych przez robaka Flame można przeczytać tutaj: https://tech.wp.pl/czy-flame-to-najgrozniejszy-wirus-wszech-czasow-6034791978783873a

Dodatkowym utrudnieniem w wykryciu zagrożenia był mechanizm usuwający złośliwe oprogramowanie w momencie zakończenia operacji szpiegowskiej, praktycznie bez śladu.

Szacuje się, że problem dotknął około 5 tys. komputerów należących do instytucji rządowych i badawczych, głównie w Arabii Saudyjskiej, Egipcie, Iranie, Izraelu, Libanie, Sudanie i Syrii. Cel ataku oraz brak jakichkolwiek mechanizmów wykradania danych bankowych wskazuje jego źródło na któryś z rządów, prawdopodobnie Izrael. Pewności jednak nigdy nie będzie.

Stuxnet

Choć wykryte wcześniej, Stuxnet i Duqu mogą być następcami Flame, wykorzystującymi część z jego wielomodułowego arsenału.

Stuxnet wykryty został 15 lipca 2010 roku i od razu został uznany za wyjątkowy, przede wszystkim przez bardzo wysoką specjalizację i obranie na cel dokładnie określone instalacje komputerowe.

Wykorzystany został w ataku na irańską elektrownię i infekował konkretne sterowniki PLC produkcji Siemensa, mające zastosowanie w wirówkach do uszlachetniania uranu. Wielu ekspertów oskarża go o wyjątkową toporność kodu, co nie zmienia faktu, że korzystał z 5 luk w zabezpieczeniach systemów Windows, z czego 4 były lukami 0day (nieznanymi wcześniej).

Źródło: Google Maps: https://goo.gl/maps/gU6BEoG7Pdk

Działanie wirusa polegało na uszkodzeniu i wyłączeniu wirówek, które były krytyczne zarówno do funkcjonowania infrastruktury energetycznej kraju, jak i dla programu jądrowego.

Istnieje wiele teorii dotyczących źródła ataku. Najczęściej powtarzaną jest współpraca USA i Izraela w ramach większej operacji, mającej na celu unieszkodliwienie infrastruktury cywilnej i militarnej w razie konfliktu zbrojnego z Iranem. Dlaczego Stuxnet zaatakował wcześniej i wymknął się spod kontroli? Tego pewnie nigdy się nie dowiemy.

Duqu

Trochę ponad rok później, media obiegła informacja o następcy Stuxneta, Duqu. Nazwa pochodzi od rozszerzenia plików, które generował: .DQ. Wiele wskazuje, że pochodził on z tych samych źródeł co Stuxnet, przede wszystkim ze względu na podobieństwa w kodzie.

W odróżnieniu od swojego poprzednika, był znacznie bardziej wyrafinowany. Infekował czołowe europejskie zakłady zajmujące się energią atomową i zamiast niszczyć sprzęt, starał się zdobyć jak najwięcej informacji.

Wykorzystywał on nieznany wcześniej błąd w jądrze systemu i przez odpowiednio skonstruowany plik Word modyfikował kernel Windows.

Istnieje teoria, że Duqu miał zebrać jak najwięcej informacji, które ułatwiały przeprowadzenie kolejnych, coraz bardziej precyzyjnych ataków. Po 36 dniach od infekcji, robak sam się odinstalowywał i znikał z urządzenia.

Ochrona

Te historie mocno przypominają fabułę filmów szpiegowskich i pomimo widocznego schematu rozgrywek pomiędzy rządami i mocarstwami, nie możemy mieć pewności że nie dotknie to kiedyś naszych firm czy nas samych.

Najlepszą metodą na ochronę przed tego typu atakami jest korzystanie z kompleksowych zabezpieczeń oferowanych przez liderów security sieciowego. Odpowiednio zaprojektowane systemy, wykorzysujące takie technologie jak deep learning (więcej tutaj: https://makeittogether.pl/pies-czy-bajgiel-malware-czy-nieszkodliwy-plik-interceptx-z-doladowaniem-czyli-deep-machine-learning-od-sophos/) pozwalają ochronić się nawet przed wcześniej nieznanymi błędami typu 0day.

Kolejną wskazywaną przez SophosLabs kategorią zagrożeń są ataki przeprowadzane za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Phishing

Phishing – masowa kampania dystrybuująca wiadomości zawierające niebezpieczne linki których uruchomienie może w konsekwencji prowadzić do kradzieży tożsamości, numerów kart kredytowych, numerów rachunków bankowych itp.

Alternatywnie wiadomości takie mogą zawierać „uzbrojone” załączniki w postaci dokumentów pakietu Office, których pełne otwarcie prowadzi do infekcji systemu. Wiadomości takie do złudzenia przypominają oficjalną korespondencję z banku, firmy kurierskiej czy operatora usług telefonicznych.

Atakujący podszywając się pod takie instytucje, wykorzystują uśpiona czujność swoich ofiar, które nieświadome zagrożeń dają złapać się w sieć ku swojej zgubie.

Przykłady

W 2015 roku, na losowe konta pocztowe dostarczona została wiadomość mająca symulować powiadomienie z systemu Poczty Polskiej. Jak widać dosyć nieudolnie i nie do końca po polsku.

Dołączony do wiadomości załącznik zainfekowany został oprogramowaniem ransomware, które uruchamiało się i rozpoczynało systematyczne szyfrowanie danych na naszym dysku.

Zainfekowane zostały setki osób, które oczekując przesyłki automatycznie i bezrefleksyjnie sprawdzały plik. Jedynym ratunkiem było szybkie wyłączenie komputera i przywrócenie kopii zapasowej dysku.

Częste są ataki w postaci podrobionych wiadomości od systemów bankowych, takie jak poniższy z 2011 roku podszywający się pod bank ING.

Czy ten, z 2016 roku, który informuje o fikcyjnej blokadzie konta w banku BZ WBK.

Kliknięcie w link zamieszczony w tego typu wiadomościach i podążanie zgodnie z instrukcjami powoduje przekazanie informacji o danych dostępowych do systemu bankowego. Przestępcy, dysponując tymi informacjami, mogą skorzystać ze środków zgromadzonych na koncie i wyczyścić je do dna.

Jeśli jesteś ofiarą tego ataku, to jak najszybciej zmień hasło do swojego systemu bankowości elektronicznej. Być może ubiegniesz przestępców i ochronisz swoje środki. Bezwzględnie warto również powiadomić Twój bank o zauważonym procederze.

By aktywnie bronić się przed tego typu praktykami, warto znać polityki bezpieczeństwa stosowane przez banki. Większość z nich znajduje się na ich oficjalnych stronach, natomiast mało kto je czyta.

Oto kilka podstawowych i uniwersalnych zasad, do który stosuje się każdy bank:

  1. Nie wysyła informacji o blokadzie konta za pomocą wiadomości e-mail.
  2. Nie podaje linków do systemu transakcyjnego w wiadomościach elektronicznych lub SMS.
  3. Nie prosi o zalogowanie się na niezabezpieczonej stronie, pozbawionej “kłódki” przy adresie.
  4. Nie prosi o weryfikację za pomocą danych z karty.
  5. Nie prosi o podanie kilku kodów z karty zdrapki.
  6. Nie dzwoni z prośbą o podanie hasła do konta lub numeru karty.
  7. Nie prosi o zainstalowanie programu do otwierania wyciągów.
  8. Nie prosi o zainstalowanie antywirusa na komórce.
  9. Nie prosi podczas logowania o kod z tokena lub SMS-a, jeśli nie korzystasz z tej usługi.

Źródło listy i więcej informacji pod adresem https://www.bankier.pl/wiadomosc/Nie-daj-sie-nabrac-Tego-nigdy-nie-robi-twoj-bank-7472940.html

Spear-Phishing

Spear-phishing ma mniej masowy charakter w związku z czym jest trudniejszy do wykrycia. Atakujący zanim przypuści celowany atak na organizację, zazwyczaj solidnie się do niego przygotowuje skrupulatnie zbierając dane na temat swoich potencjalnych ofiar.

Do zdobycia informacji takich jak imię, nazwisko, stanowisko, numer telefonu, adres email czy relacje wewnątrz organizacji wystarczą wyszukiwarka, media społecznościowe i odrobina czasu.

Później pozostaje przygotować korespondencję która kierowana jest do konkretnej osoby i na pozór tylko wygląda jak polecenie otwarcia pliku czy linku od szefa, podczas gdy w rzeczywistości jest to malware. Pomyłka może okazać się bardzo kosztowna.

Atak na sztab Hillary Clinton

To ciekawy przypadek, który może szczególnie zainteresować użytkowników GMaila, poczty od Google.

W marcu 2016 roku, John Podesta, który był szefem kampanii prezydenckiej Hillary Clinton, otrzymał na swój adres GMail poniższą wiadomość:

Wiadomość nie została przechwycona przez filtry spamowe i chociaż podejrzana, przeszła pozytywnie kontrolę sztabowego informatyka. Za poradą specjalisty, Podesta kliknął link i przeszedł na sfałszowaną stronę logowania.

Jak widać, wygląd strony sfabrykowany został bardzo wiarygodnie. Na stronie znalazło się nawet zdjęcie osoby atakowanej.

Późniejsza analiza wykazała, że był to masowy atak, w pełni zautomatyzowany i wycelowany w osoby pracujące dla Clinton.

Wcześniej, za pomocą tej samej metody dokonano ataku na ponad 1600 kont GMail należących do obywateli Rosji i krajów byłego Związku Radzieckiego.

Ochrona

Przede wszystkim nie korzystać z prywatnych skrzynek pocztowych do załatwiania spraw służbowych. Konta pocztowe należące do firm są statystycznie lepiej chronione od ogólnodostępnych dostawców.

Nic nie zastąpi szeroko pojętej czujności, zwracania uwagi na linki oraz politykę bezpieczeństwa firm, które zgłaszają się do nas w celu otrzymania danych logowania.

Cryptominer

Wraz ze wzrostem popularności tzw. kryptowalut na cyber-scenie pojawiła się całkowicie nowa forma zagrożeń. Aplikacje do „wydobywania” kryptowalut co do zasady powinny być instalowane i uruchamiane za zgodą i wiedzą użytkownika systemu.

Coraz częściej jednak spotkać można złośliwe warianty takich aplikacji, które nie pytając nikogo o zgodę po cichu wykorzystują zasoby komputerów kopiąc walutę a konto atakującego. Co więcej, nie muszą być to aplikacje instalowane jako pliki wykonywalne.

Popularnym w ostatnim okresie czasu wariantem są strony web z osadzonym w niewidoczny sposób skryptem. Otwarcie zainfekowanej w ten sposób strony powoduje jego uruchomienie i niewidoczne dla użytkownika wykorzystanie zasobów jego komputera.

Z perspektywy użytkownika jedyne ślady działalności takiej aplikacji to spowolnienie pracy komputera, wzrost poziomu hałasu generowanego przez wentylator procesora a w przypadku urządzeń mobilnych, zauważalne skrócenie czasu pracy w trybie zasilania bateryjnego.

Niekontrolowany wzrost zapotrzebowania na moc obliczeniową przekłada się nie tylko na obniżenie komfortu pracy użytkownika, ale realnie zwiększa koszty utrzymania. W przypadku zainfekowania strony firmowej utrzymywanej na serwerze, dodatkową stratą będzie wizerunek w oczach klientów czy partnerów, a koszt jego utraty trudno wymiernie wycenić.

CoinHive

Jednym z dostawców oprogramowania do wydobywania Kryptowalut jest firma CoinHive. Wprowadziła ona również na rynek skrypty, które można zaszyć w stronach internetowych, by w taki sposób chętni internauci mogli wspierać twórców treści.

Firma oficjalnie zachęcała do informowania wizytujących strony o skrypcie i fakcie uczestniczenia w farmie wydobywczej. Okazało się jednak, że wiele stron nie informowało gości o procederze. Oprócz tego, twórcy i dystrybutorzy reklam zaszywali skrypt w swoich treściach, wykorzystując niczego nieświadomych właścicieli stron, którzy korzystali z danej platformy reklamowej.

W efekcie skrypty pojawiły się na wielu znanych, polskich stronach.

Do bardziej znanych przypadków można dodać witrynę ThePirateBay oraz serwis telewizji Showtime.

Ochrona

Pojawiły się już liczne wtyczki do przeglądarek, które blokują ruch z serwerem CoinHive. Wystarczy zainstalować jedną z nich i już nie musimy martwić się o uruchamianie w tle skryptów kopiących kryptowaluty.

Podsumowanie

Jak widać, mapa zagrożeń cały czas rośnie i kiedy jedne są marginalizowane, powstają kolejne. Warto być czujnym, sprawdzać zaufane strony informujące o zagrożeniach oraz wdrożyć stystemy zabezpieczające infrastrukturę informatyczną, takie jak rozwiązania Sophos.

Jeśli potrzebujesz pomocy z doborem rozwiązania, chętnie pomożemy. Napisz do nas na adres security@fen.pl

Zapraszamy również do pogłębienia wiedzy i przejrzenia dodatkowych źródeł:

Źródła o Ransomware:

https://usunwirusa.pl/wirus-wannacry/

https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/komunikacja-polskich-instytucji-panstwowych-na-temat-wannacry-analiza/

https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/jak-najprawdopodobniej-doszlo-do-globalnej-infekcji-ransomare-wannacry/

https://makeittogether.pl/ransomware-czy-powinnismy-sie-go-bac-jak-dziala-oprogramowanie-typu-ransomware-i-w-jaki-sposob-sie-przed-nim-chronic/

https://avlab.pl/pl/odszyfrowanie-plikow-po-ataku-ransomware-wannacry-jest-mozliwe-zobacz-jak-zrobic

https://niebezpiecznik.pl/post/kolejny-grozny-globalny-atak-tym-razem-ransomware-petya-ofiary-sa-takze-w-polsce/

http://antyweb.pl/szczepionka-na-petya-ransomware-poradnik/

Źródła o advanced malware:

http://www.bbc.com/news/technology-18238326

https://tech.wp.pl/czy-flame-to-najgrozniejszy-wirus-wszech-czasow-6034791978783873a

https://niebezpiecznik.pl/post/stuxnet/

https://niebezpiecznik.pl/post/duqu-wykorzystuje-0day-w-windows/

http://www.benchmark.pl/aktualnosci/duqu-podobny-do-stuxnet-wirus-atakuje-europe.html

Żródła o phising:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Nie-daj-sie-nabrac-Tego-nigdy-nie-robi-twoj-bank-7472940.html

https://niebezpiecznik.pl/post/falszywe-maile-od-poczty-polskiej-zaszyfruja-ci-dysk/

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Trwa-atak-phishingowy-na-klientow-BZ-WBK-7474282.html

Źródła o spear-phishing:

https://niebezpiecznik.pl/post/jak-zhackowano-szefa-kampanii-prezydenckiej-hillary-clinton/

https://niebezpiecznik.pl/post/phishing-wymierzony-w-naukowcow-z-uniwersystetu-warszawskiego/

Żródła o cryptominer:

https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/uwazajcie-bo-znane-strony-www-kopia-kryptowaluty-na-waszych-komputerach/

5 nowych funkcji w urządzeniach desktopowych Sophos XG/SG Rev3

Nowe urządzenia desktopowe XG / SG Rev.3 zostały wyposażone w wiele nowych funkcji, dzięki którym pojawiają się nowe możliwości wdrażania ich w różnych scenariuszach. Dla Waszych klientów będą dostępne już w tym miesiącu. Ale najpierw zapoznajmy się z nowościami czyli co właściwie się zmieniło?

Łączność 3G / 4G

Wszystkie nasze modele XG / SG 125 i 135 są wyposażone w gniazdo rozszerzeń, co pozwoli na dołączenie opcjonalnego modułu 3G / 4G, którym można następnie zarządzać z poziomu interfejsu użytkownika. Eliminuje to potrzebę stosowania zewnętrznych kluczy sprzętowych, które mogą być łatwo skradzione i podatne na uszkodzenia. Ponadto nowe rozwiązanie zapewnia pełne wsparcie dla sterowników (jeden z głównych powodów, dla których konfiguracja była wcześniej podatna na problemy).

Gdzie to znajdzie zastosowanie?

Obszary, w których łączność Ethernet może być ograniczona lub niedostępna lub jako połączenie WAN typu failover.

Łączność DSL

Nasz modem VDSL2 w formacie SFP można podłączyć bezpośrednio do dowolnego modelu SG lub XG 1xx, a następnie wpiąć bezpośrednio do gniazda DSL w biurze lub innym miejscu. Te ustawienia zostały dodane do interfejsu użytkownika i umożliwiają prostą konfigurację. Dzięki temu zapewniona jest lepsza kompatybilność i pełne wsparcie sterowników. Ponownie oznacza to, że moduł jest chroniony przed kradzieżą lub uszkodzeniem.

Gdzie to znajdzie zastosowanie?

Klienci z mniejszymi biurami często mają tylko VDSL. Ta opcja oznacza, że nie potrzebują już dodatkowego sprzętu do połączenia swojego firewalla z Internetem.

Nadmiarowy zasilacz

Na rynku brakuje małych urządzeń z opcją redundantnego zasilania. A przecież mniejsze firmy mają ten sam wymóg, aby utrzymać funkcjonowanie sieci jak jakakolwiek większa firma, zatem zmuszone są korzystać z zewnętrznych źródeł podtrzymania. Od teraz wszystkie nasze modele XG / SG 1xx mają drugie złącze, aby dodać nadmiarowy zasilacz.

Gdzie to znajdzie zastosowanie?

Każde biuro / lokalizacja, ale w szczególności w obszarach narażonych na problemy z zasilaniem.

Port SFP

Chociaż mamy tendencję do podkreślania użyteczności portu SFP dla naszego opcjonalnego modemu DSL, można oczywiście dodać wykorzystać SFP do łączności światłowodowej. Ta opcja jest dostępna we wszystkich modelach SG / XG 1xx.

Gdzie to znajdzie zastosowanie?

Do łączenia światłowodu z serwerami lub switchami. Również w przypadkach, w których połączenie WAN jest światłowodem, np. FTTH (Fibre To The Home).

Szybszy Wi-Fi

Każdy model biurkowy można zamówić opcjonalnie z wbudowanym Wi-Fi w standardzie 802.11ac. Zapewnia to lepszą wydajność sieci bezprzewodowej bez potrzeby stosowania dodatkowych punktów dostępu w celu pokrycia mniejszych obszarów. Drugi moduł Wi-Fi można również dodać do XG / SG 135w, aby uzyskać jeszcze lepszą wydajność i zasięg.

Gdzie to znajdzie zastosowanie?

Każde mniejsze biuro, w którym wymagane jest kompleksowe rozwiązanie łączności, a także w których należy rozdzielić ruch w sieci, np. w publicznym hotspocie dla gości w małej firmie. Oczywiście można także dodawać punkty dostępu do dowolnego urządzenia Sophos. Szeroki wybór Access Pointów od Sophos prezentuje się tutaj.

Wszystkie powyższe udoskonalenia serii XG i SG dają doskonałe możliwości skutecznej ochrony i prostej administracji Klientom. Każda z tych pięciu nowości to okazja do generowania większych przychodów dla naszych Partnerów. Pamiętajcie tylko, aby zapytać Klienta o dodatkowe wymagania dotyczące połączeń lub po prostu dodać opcjonalne elementy do swoich ofert.

Wraz z Sophos zapraszamy na webinarium SophSkills 24 kwietnia, przedstawiające w jaki sposób sprzęt i akcesoria Sophos mogą pomóc w zwiększeniu przychodów podczas oferowania rozwiązań firewall.

Sophos przygotował dla Państwa strony docelowe do promowania rozwiązań desktopowych XG/SG, które nie są połączone z głównymi stronami XG Firewall i SG UTM. Główne strony zostaną zaktualizowane w kwietniu 2018 roku.

Przejdź do treści