QNAP prezentuje inteligentny system telekonferencyjny KoiMeeter

QNAP oficjalnie zaprezentował KoiMeeter – nowy inteligentny system telekonferencyjny dla QNAP NAS. Rozwiązanie to oferuje kompletny zestaw funkcji i narzędzi dla wymagających użytkowników – włącznie z możliwością prowadzenia bezprzewodowych prezentacji, zapisywania tekstowej transkrypcji rozmów i tłumaczenia w czasie rzeczywistym (w oparciu o mechanizm bazujący na sztucznej inteligencji), czy nagrywanie i lokalne rejestrowanie wideo z konferencji. To idealne, atrakcyjne cenowo i rozwiązanie dla firm, które pozwoli im osiągnąć wyższe poziomy komunikacji, pracy zespołowej i produktywności.

Dzięki nowej aplikacji KoiMeeter proces tworzenia systemu telekonferencyjnego jest niezwykle prosty. Wystarczy zainstalować KoiMeeter na urządzeniu QNAP NAS, a następnie podłączyć je do telewizora via HDMI. Do NAS-a należy też podłączyć odpowiednie kamery i mikrofony (przez USB), tworząc w ten sposób kompletne rozwiązanie do prowadzenia telekonferencji.

Prowadzenie wysokiej jakości rozmów z transmisją wideo jest niezwykle proste – stronami mogą być użytkownicy dwóch urządzeń z KoiMeeter lub innym, kompatybilnym systemem SIP (np. Avaya). Aplikacja KoiMeeter oferuje m.in. funkcję bezprzewodowej prezentacji, co oznacza, że osoba prowadząca rozmowę może wygodnie udostępniać ekran za pośrednictwem przeglądarki internetowej (dzięki czemu nie trzeba korzystać np. z bezprzewodowego projektora czy dodatkowego oprogramowania – za sprawą funkcji Insight View mogą oni oglądać obraz bezpośrednio na swoich komputerach). KoiMeeter wyposażono również w zaawansowane funkcje bazujące na sztucznej inteligencji, w tym automatyczną transkrypcję audio, tłumaczenia w czasie rzeczywistym czy funkcję redukcji szumu i zakłóceń (gwarantującą idealną jakość połączenia). Wszystkie telekonferencje można narywać w celu późniejszego wykorzystania.

“Tradycyjne systemy do telekonferencji są zwykle drogie – co sprawia, że wiele firm wyposaża w nie zaledwie kilka wybranych sal konferencyjnych, które później są oblegane przez użytkowników. Dzięki możliwe jest tanie i proste stworzenie bazujących na sztucznej inteligencji systemów konferencyjnych. Wystarczy do tego NAS z portem HDMI podłączony do telewizora oraz odpowiednie, kompatybilne mikrofony i kamery” – komentuje Dylan Lin, Product Manager QNAP.

Urządzenia z KoiMeeter mogą współpracować z kamerami 180 stopni oraz mikrofonami Bluetooth strategicznego partnera – firmy Jabra, oraz wybranymi kamerami marki Logitech. W aktualnej wersji KoiMeeter zintegrowany jest tradycyjny system telekonferencyjny SIP, trwają już jednak prace nad wprowadzenie integracji z wybranymi chmurowymi systemami telekonferencyjnymi. Tworzona jest już również mobilna wersja aplikacji KoiMeeter, która wkrótce pozwoli na uczestniczenie w telekonferencjach również z poziomu urządzeń mobilnych.

Dostepność

Aplikację KoiMeeter Smart Video Conference Solution można pobrać z Centrum Aplikacji QTS. W standardowym darmowym planie, użytkownicy mogą od razu rozpocząć prostą telekonferencję wideo – po wykupieniu dodatkowej licencji możliwe jest korzystanie z bardziej zaawansowanych funkcji. Więcej informacji o nowości oraz o innych produktach QNAP znaleźć można na stronie www.qnap.com

Jak dobrać akcesoria USB-C?

Od momentu ogłoszenia nowego standardu, USB-C było światłem w tunelu wszystkich, którzy marzyli o prawdziwej unifikacji przewodowych połączeń między urządzeniami. Łącząc możliwości przesyłu danych, zasilania i transmisji video, nowa wtyczka rozbudziła nasze apetyty. Jak wygląda sytuacja USB-C pięć lat po swojej premierze i dlaczego nie do końca ułatwiło życie użytkownikom?

TL;DR – czyli główne przesłanie tego artykułu

Dla tych, którzy nie chcą się zagłębiać w techniczne zawiłości i gąszcz specyfikacji mam złą wiadomość. Przesłaniem dalszej części tego materiału jest uświadomienie, że USB-C nie uwalnia nas od wnikliwej lektury specyfikacji urządzeń, akcesoriów, a nawet przewodów przygotowanych dla nowego standardu.

USB-C jest określeniem, które charakteryzuje jedynie fizyczne aspekty standardu. W prostych, żołnierskich słowach: chodzi o wygląd wtyczki i portu w urządzeniu. To co kryje się w tymże porcie, to już zupełnie inna historia. Nie każdy kryje w sobie prędkości USB 3.1, nie każdy ładuje (a jeśli już to nie z taką samą wydajnością) i nie każdy dysponuje możliwościami transmisji video. Musimy dokładnie wiedzieć czego chcemy i wnikliwie szukać tego w opisach produktów, czego sami producenci nam niestety nie ułatwiają.

Podsumowując, można napisać, że posiadanie USB-C w naszym smartfonie, tablecie czy laptopie właściwie nigdy nie oznacza, że możemy wykorzystać pełne spektrum możliwości portu. Kupiona przejściówka na HDMI wcale nie musi działać, hub z możliwością podłączenia zasilacza wcale nie musi ładować. Na profilu FB UNITEK.Polska zawsze staramy się pomóc dobrać odpowiednie akcesoria, ale nie każdy ma tyle szczęścia.

Jak się w tym odnaleźć?

Nieważne czy dopiero szukamy urządzenia z portem USB-C, czy już takie mamy, warto wiedzieć co się może w nim kryć.

Fizyczna budowa złącza

Standard USB-C jest w zasadzie opisem fizycznej budowy wtyczki i portu.

Wielkość wtyczki porównywalna z microUSB sprawia, że łącze to sprawdzi się nawet w najmniejszych akcesoriach, takich jak pamięci flash. 24 piny zapewniają komunikację, która daje znacznie więcej możliwości niż dotychczasowe, a odwracalna konstrukcja zapewnia brak problemów z szybkim podłączeniem, nawet bez specjalnego „celowania”.

Wszystkich ciekawych dokładnych specyfikacji każdego z pinów odsyłam do źródeł zewnętrznych dokładnie opisujących kwestie techniczne. Znaleźć je można na końcu artykułu. Niestety, nie przybliżają one nas specjalnie do rozwiązania problemu z doborem akcesoriów, więc nie ma konieczności o nich pisać więcej.

Czy USB-C równa USB 3.1?

Zacznijmy od tego, że nie można nazywać złącza typu C mianem USB 3.1. Standardy opisywane za pomocą numerów: 1.1, 2.0, 3.0, 3.1, opracowywane były z myślą o starszych rodzajach wtyczek. Ma to swoje odzwierciedlenie w ich mnogości: różnych rozmiarach microUSB, USB-B, czy oznaczeniach kolorystycznych (niebieski jako oznaczenie USB 3.0 w najpopularniejszych portach i na przewodach USB-A i USB-B).

Standardy określane za pomocą numerów opisują możliwości transferu danych oraz maksymalne napięcie i natężenie zasilania obsługiwane przez port. Zasilaniu poświęcimy osobny dział, ale warto powiedzieć, dlaczego przy okazji USB-C warto sprawdzać z jaką szybkością mamy do czynienia.

Na nasze szczęście, większość gniazd USB-C szczyci się standardem 3.1. Oznacza to nawet 10 Gbit/s przy maksymalnych osiągach.

Niestety, nie możemy postawić znaku równości między rodzajem wtyczki, a drzemiącym w niej potencjałem na szybkość transferu. Równie dobrze producent może do złącza zastosować specyfikację USB 3.0 czy USB 2.0. Nie zdarza się to często, ale oznacza to dwukrotny spadek szybkości w przypadku 3.0 i nawet 20-to krotny w przypadku 2.0!

W ten sposób określiliśmy punkt pierwszy wyboru odpowiednich akcesoriów i urządzeń z USB-C: upewnijmy się, że port obsługuje standard USB 3.1.

Niewykorzystany potencjał zasilania

Do gry wchodzi kolejny standard. USB PD, czyli Power Delivery. USB-C od początku swojego istnienia obiecywało zastąpienie dziesiątek różnych końcówek od zasilaczy laptopów i urządzeń mobilnych jedną, wygodną wtyczką. To właśnie Power Delivery jest spełnieniem tej obietnicy.

Standard USB PD w zasadzie zmienia całkowicie dotychczasową sytuację. USB znane jest z wszechobecnego zastosowania do ładowania urządzeń mobilnych i regulowane było przez technologię USB Battery Charging. To dzięki USB BC nasze urządzenia ładowały się w bezpieczny sposób, bez przekraczania natężeń i napięć uważanych za zdrowe dla zasilacza i baterii. Niestety, poza smartfonami i akcesoriami, takimi jak power banki, nie mogliśmy liczyć na wiele więcej. BC ograniczał się do 1.5A natężenia i 5V napięcia, tym samym nie pozwalał na zasilanie bardziej „prądożernych” urządzeń: monitorów, drukarek itp.

Z pomocą przyszedł Power Delivery, rozszerzając możliwości zasilania do 5A i 20V, dając sumaryczną moc nawet 100W. Marzenia o monitorze, który wymaga podłączenia tylko jednego przewodu stały się realne.

Uwaga, USB-C nie jest tożsame z Power Delivery. Warto to sprawdzić w specyfikacji urządzenia czy akcesoriów, które chcemy zakupić. Bez PD otrzymujemy złącze o maksymalnych osiągach USB 3.1 w ramach zasilania.

To nie koniec.

Power Delivery ma również swoje dodatkowe stopniowanie, określane za pomocą profili. Ma to bardzo duże znaczenie przy doborze akcesoriów pod kątem urządzenia, które ma być ładowane.

Profile stopniują się następująco:

  1. Profil 1: 10 W (5 V przy 2 A)
  2. Profil 2: 18 W (5 V przy 2 A -> 12 V przy 1.5A)
  3. Profil 3: 36 W (5V przy 2 A -> 12 V przy 3A)
  4. Profil 4: 60 W (5 V przy 2 A -> 20 V przy 3 A)
  5. Profil 5: 100 W (5 V przy 2 A -> 20 V przy 5 A)

Jak widać, rozstrzał jest dosyć duży, ale nas interesuje przede wszystkim profil czwarty i piąty. Kiedy ma znaczenie? Przy urządzeniach o większym poborze mocy niż smartfony czy tablety.

Przyjmijmy następujący scenariusz. Dysponujemy laptopem, który umożliwia nam ładowanie przez port USB-C. Laptop ma dedykowany zasilacz o mocy 85W z przewodem typu C. Interesuje nas rozszerzenie możliwości naszego laptopa i chcielibyśmy kupić hub USB, który obsługuje Power Delivery. Dzięki tego typu rozwiązaniu możemy podłączyć zasilacz do huba i za pomocą jednego portu w laptopie obsługiwać transfer danych z kilku portów USB oraz zasilać komputer jednocześnie.

Hub wyposażony w Port USB-C z Power Delivery. Więcej tutaj.

Niestety, jeśli wybierzemy hub z Power Delivery Profile 4, to dostaniemy maksymalnie 60W, co może nie być optymalną wartością do podtrzymania i naładowania baterii w danym laptopie. Dlatego warto wypatrywać akcesoriów o profilu piątym, których niestety obecnie nie ma szczególnie dużo.

Mamy punkt drugi – Zasilanie:

  • Ustalenie czy potrzebujemy USB Power Delivery i jakie jest zapotrzebowanie na W przez nasze urządzenie.
  • Sprawdzenie czy akcesoria obsługują USB Power Delivery i w którym profilu potrafią pracować.

Transmisja video czyli Alternative Mode

Piny w złączu USB-C mogą być wykorzystywane na wiele sposobów. Oprócz transferu danych z pomocą standardu USB 3.1, mogą też obsługiwać alternatywne protokoły. Dotyczy to również sygnału video.

„Alternative Modes” to trzy protokoły, które implementowane są niezależnie od siebie i odpowiadają za przesyłanie obrazu w różnych technologiach.

Należy do nich:

  • DisplayPort Alternative Mode
  • HDMI Alternative Mode
  • MHL Alternative Mode

Przykład przewodu USB-C -> DisplayPort. Więcej tutaj.

Informacja o nich jest istotna, gdy chcemy wykorzystać nasze złącze USB-C do wyświetlania obrazu na dodatkowym monitorze, projektorze czy telewizorze. W pierwszej kolejności musimy sprawdzić, czy port w naszym urządzeniu obsługuje którykolwiek z trybów alternatywnych. Jeżeli tak, to musimy wiedzieć jaki.

Będzie nam to potrzebne, dlatego, że zwykle obsługa zewnętrznego ekranu związana jest z zakupem odpowiedniej przejściówki. Może to być USB-C -> HDMI, USB-C -> DisplayPort, czy na przykład hub z którymś z tych wyjść video.

Hub z wyjściem HDMI. Więcej tutaj.

Uwaga: nie możemy uprościć sobie sprawy i sprawdzić jakiego typu jest to adapter. Akcesoria z HDMI mogą w sobie ukrywać chip obsługujący DisplayPort Alternative Mode i konwertujący sygnał na HDMI. W ten sposób często jesteśmy zmuszeni do lektury specyfikacji chipsetu wbudowanego w urządzenie.

Wisienką na torcie jest kodowanie HDCP (High-bandwidth Digital Content Protection). Stworzone zostało by przeciwdziałać nagrywaniu video z odtwarzaczy czy serwisów streamingowych, takich jak Netflix. Nagrane materiały mogłyby być później rozpowszechniane w nielegalny sposób ze szkodą finansową dla wydawców i twórców treści.

Jeżeli chcielibyśmy podłączyć naszego laptopa przez adapter USB-C -> HDMI (czy jakikolwiek inny) do telewizora i mieć pewność, że możemy oglądać treści 4K, przejściówka musi obsługiwać standard HDCP v2.2. Bez tego ani rusz.

Podsumowując temat video – jeżeli chcemy korzystać z możliwości transmisji video:

  1. Musimy sprawdzić czy port USB-C w urządzeniu obsługuje sygnał video.
  2. Jeżeli tak, to musimy sprawdzić jakie Alternative Modes obsługuje.
  3. Ostatnim krokiem jest świadomy zakup przewodu lub adaptera, który współpracuje z obsługiwanym przez port trybem video i uwaga: obsługuje kodowanie HDCP v2.2

Pełna tabela zgodności trybów z przewodami i adapterami.

Bonus: Thunderbolt 3

Thunderbolt 3 to osobny temat, na który warto poświęcić kolejny rozdział.

Wcześniejsze standardy Intela mające na celu stworzenie i rozpowszechnienie szybkiego, wszechstronnego łącza zawiodły, głównie ze względu na nowy, kolejny standard wtyczki i portu. Producenci wolno go adaptowali i mimo, że Thunderbolt i Thunderbolt 2 zawsze gdzieś były obecne, to jednak nie popularne.

Wtyczka Thunderbolt 3 (czarny) oraz Thunderbolt 1,2 (białe).

Nowy, trzeci Thunderbolt opracowany został już z myślą o USB-C i tylko pod tą postacią można go spotkać. Był to z pewnością dobry krok, który na fali nowego USB rozpowszechni go szybciej niż poprzedników.

Wspominam o tym standardzie, ponieważ może się okazać, że specyfikacja określi port USB-C w naszym urządzeniu jako Thunderbolt 3, a to bardzo dobra wiadomość.

Wiąże się to z nawet 4x szybkością w stosunku do USB 3.1, wsparciem dla ładowania nawet do 100W i obsługą DisplayPort Alternative Mode. Dodatkowo, szukając akcesoriów dla portu z tą technologią, możemy szukać już po haśle „Thunderbolt 3” i mamy pewność, że dadzą nam pełne spektrum możliwości. Wyjątkiem może być Power Delivery i profile ładowania w adapterach i stacjach dokujących, które i tak trzeba weryfikować.

Można pomyśleć, że to najlepsza opcja, gdyby nie fakt, że producentom urządzeń zdarza się projektować sprzęt, który nie jest w stanie wykorzystać pełnych możliwości transferu danych Thunderbolt 3, a jedynie ich połowę. Na szczęście prędkości maksymalne to raczej laboratoryjne wartości, ciężkie do uzyskania w praktyce, więc wpływ na naszą wydajność będzie niewielki i raczej hipotetyczny.

Podsumowanie

Port USB-C to przyszłość unifikacji wtyczek wykorzystywanych przy transferze danych, video czy ładowaniu urządzeń osobistych. Niestety, póki co cierpi na choroby wieku dziecięcego, mnożąc standardy i mocno komplikując życie użytkowników. Miejmy nadzieję, że z czasem kurz opadnie i dostaniemy jedno łącze, które da nam pełne spektrum możliwości, bez kombinowania i zawiłości związanych z uważną lekturą specyfikacji urządzeń oraz akcesoriów.

Tymczasem oddaję w Twoje ręce podsumowanie, które w aktualnej sytuacji przeprowadzi Cię przez proces analizy i poszukiwania akcesoriów do USB-C. Pamiętaj, że zawsze, kiedy potrzebujesz pomocy, możesz się zgłosić do nas na profil Unitek.Polska. Zrobimy wszystko co w naszej mocy.

Szybka ściąga

Jak poznać swój port USB-C i dobrać do niego akcesoria:

  1. Prędkość transmisji:
    Upewnijmy się, że port obsługuje USB 3.1, czy jest to port Thunderbolt 3 (wtedy również kwestia video jest znana).
  2. Zasilanie:
    1. Ustalenie czy potrzebujemy USB Power Delivery i jakie jest zapotrzebowanie na W przez nasze urządzenie.
    2. Sprawdzenie czy akcesoria obsługują USB Power Delivery i w którym profilu potrafią pracować.
  3. Video:
    1. Musimy sprawdzić czy port USB-C w urządzeniu obsługuje sygnał video.
    2. Jeżeli tak, to musimy sprawdzić jakie Alternative Modes obsługuje.
    3. Ostatnim krokiem jest świadomy zakup przewodu lub adaptera, który współpracuje z obsługiwanym przez port trybem video i uwaga: obsługuje kodowanie HDCP v2.2
  4.  Thunderbolt 3:
    1. Sprawdzamy czy port przeznaczony jest do ładowania urządzenia.
    2. Sprawdzamy, czy obsługuje kodowanie HDCP v2.2.

Żródła:

https://en.wikipedia.org/wiki/USB

https://en.wikipedia.org/wiki/USB-C

https://www.electronicdesign.com/interconnects/introduction-usb-power-delivery

NAKIVO Backup & Replication v7.3 już dostępne!

Na początku listopada wydana została open beta NAKIVO Backup & Replication v7.3. Nie minął jeszcze miesiąc, a prężnie rozwijający się producent wypuścił pełną wersję swojego softu.

NAKIVO Backup & Replication v7.3 jest już gotowe do pobrania. Dodane zostało wsparcie dla zewnętrznych rozwiązań dedykowanych do deduplikacji, co tym samym wprowadza nowy rodzaj deduplikacji oraz możliwość stworzenia nowego rodzaju repozytorium oraz bezproblemową integrację oprogramowania z infrastrukturą, w której takie urządzenia już się znajdują.

Integracja ta osiągnięta jest właśnie przez nowy typ repozytorium backupu, które zostało zoptymalizowane do pracy na dedykowanych do deduplikacji rozwiązaniach. Dzięki temu NAKIVO Backup & Replication idealnie współpracuje z takimi rozwiązaniami jak Quantum DXi, NEC HYDRAstor, EMC Data Domain, HP StoreOnce, itp.

Testy w środowiskach klientów pokazały, że nowy typ repozytorium pozwolił NAKIVO Backup & Replication v7.3 na backup maszyn wirtualnych nawet, uwaga, 53 razy szybciej, niż w przypadku zwykłego repozytorium. Przy użyciu zaawansowanego rozwiązania do deduplikacji – NEC HYDRAstor – NAKIVO Backup & Replication osiągnęło prędkość wykonywania backupu na poziomie 3.2 GB/s!

Jak działa nowe repozytorium?

Główna różnica między normalnym (typu forever-incremental) a nowym repozytorium jest dość łatwa do wywnioskowania – normalne repozytorium przechowuje tylko przyrosty (np. zmiany wprowadzone do maszyny wirtualnej od ostatniego zadania backupu), a nowe repozytorium przechowuje całe łańcuchy backupu maszyny wirtualnej, które składają się z kilku pełnych backupów oraz kilku przyrostów pomiędzy kolejnymi pełnymi kopiami.

W kontekście integracji z rozwiązaniami do deduplikacji, nowe repozytorium:

  • Tworzy mniej strumieni danych w operacjach odczytu/zapisu podczas backupu oraz odzyskiwania maszyn wirtualnych
  • Nie wykorzystuje funkcji deduplikacji globalnej, którą znamy z NAKIVO Backup & Replication

Ale przyjrzyjmy się temu bliżej.

Mniej strumieni danych

Gdy do backupowania maszyny wirtualnej wykorzystywane jest normalne repozytorium, zmienione bloki danych są zapisywane do tysięcy różnych plików w tym samym czasie. Skutkuje to tysiącami jednoczesnych strumieni danych i rozrzuceniem bloków danych z jednej maszyny wirtualnej po całym repozytorium. Rozwiązania do deduplikacji klasy enterprise są zoptymalizowane do otrzymywania danych w ograniczonej ilości strumieni (bardziej nastu niż tysięcy).

W nowym typie repozytorium, wszystkie zbackupowane bloki są porządkowane w ograniczone ilości plików dla każdej maszyny wirtualnej – jeden pełny backup i jeden kolejny plik na każdy przyrost. Dzięki temu, gdy zadanie backupu jest uruchamiane, mamy do czynienia z jednym tylko strumieniem dla każdej maszyny wirtualnej.

Wyłączona deduplikacja software’owa

Wiemy, że NAKIVO Backup & Replication posiada świetną funkcję deduplikacji danych, która jest zaprojektowana tak, by zmniejszać rozmiar backupów naszych maszyn wirtualnych. Jednakże, jeśli w infrastrukturze działają duże serwery, które mają wbudowane funkcje deduplikacji, jak np. EMC Data Domain, HP StoreOnce, NEC HYDRAstor czy Quantum DXi, to ich deduplikacja może „rywalizować” z tą wbudowaną w NAKIVO. Może to mieć bardzo negatywny wpływ na wydajność całego procesu backupu.

Wybierając nowy typ repozytorium jednocześnie zmuszamy NAKIVO Backup & Replication do wyłączenia swojej wbudowanej deduplikacji. Pozwala to na unikanie konfliktów między dwoma konkurencyjnymi rozwiązaniami, które robią to samo, ale w inny sposób. Zatem, gdy w infrastrukturze znajduje się dedykowany appliance do deduplikacji, wybieramy nowe repozytorium i korzystamy z deduplikacji tego urządzenia, nie tej wbudowanej w NAKIVO.

Większa wiarygodność

Tworzenie okresowych pełnych backupów oznacza, że w przypadku odzyskiwania danych mamy zawsze niedawno zrobioną pełną kopię, z której możemy odzyskać nasze dane. Zwiększa to prędkość oraz wiarygodność odzyskiwania, ponieważ tylko kilka z naszych przyrostów musi być złączonych z backupem pełnym.

Łatwe zarządzanie plikami backupu

Z nowym typem repozytorium, zwolnienie miejsca na storage’u jest banalne – wystarczy wybrać pliki przyrostów lub pełnych backupów, które chcemy usunąć. Starsze pliki będą usuwane automatycznie, zgodnie z ustaloną polityką retencji.

Brak konieczności odzyskiwania przestrzeni

Kiedy backup maszyny wirtualnej zostaje usunięty, w normalnym repozytorium pojawiają się niezagospodarowane miejsca, gdzie wcześniej były składowane konkretne bloki danych.  Te miejsca nie zawsze mogą od razu zostać nadpisane przez nowe bloki danych, więc od czasu do czasu trzeba wykonywać „odzyskiwanie” tej przestrzeni (ang. space reclaim). W nowym repozytorium, z powodu innego podejścia do składowania plików, nie jest to konieczne.

Jak używać nowego typu repozytorium?

Jak używać nowego typu repozytorium na backup maszyn wirtualnych w NAKIVO Backup & Replication v7.3?

Aby zacząć używać nowego repozytorium, należy przejść następującą ścieżkę: Konfiguracja >> Repozytoria >> Dodaj Repozytorium >> Stwórz nowe repozytorium.

W polu Typ, wybierz „Incremental with full backups”, czyli przyrostowy z pełnymi backupami.

Pozostałe ustawienia mogą być konfigurowane tak samo jak zwykle, poza tym, że opcje deduplikacji oraz odzyskiwania przestrzeni nie będą dostępne.

Uwaga: jeśli zaznaczysz opcję „The target is the deduplication appliance”, automatycznie wybrany zostanie nowy typ repozytorium.

Podsumowanie

To, jaki typ repozytorium na backupu swoich maszyn wirtualnych w NAKIVO Backup & Replication v7.3 wybierzesz, powinno zależeć od konkretnych potrzeb twojej firmy. Każdy z typów ma swoje zalety, niemożliwym jest też wskazanie, że jedno jest lepsze od drugiego. Dostępność obu opcji daje ci wybór i elastyczność, dzięki której możesz zdecydować, które z rozwiązań będzie najlepiej działało w twoim środowisku. W odniesieniu do innych przydatnych funkcji NAKIVO Backup & Replication, oba typy repozytoriów dają równe możliwości i są równie wygodne dla użytkownika.

Pobierz NAKIVO Backup & Replication v7.3 z wsparciem dedykowanych rozwiązań do deduplikacji już teraz!

NAKIVO Backup & Replication v7.3 – BETA

Nakivo – amerykański producent rozwiązań do backupu środowisk wirtualnych na VMware, Hyper-V oraz instancji chmurowych Amazon Web Services EC2 – wypuścił wersję beta nowego oprogramowania NAKIVO Backup & Replication v7.3.

Nakivo po raz kolejny pokazuje, że bardzo poważnie traktuje rozwój swojego oprogramowania – zaledwie dwa miesiące temu pisaliśmy o premierze NAKIVO Backup & Replication v7.2 (więcej: https://makeittogether.pl/nowa-wersja-nakivo-backup-replication-v7-2-juz-dostepna/), a już można zapisać się do programu beta testów nowej wersji, która wprowadza jeszcze więcej funkcji do oprogramowania.

Co nowego w wersji v7.3? Zmiany w deduplikacji. Nowa wersja NAKIVO Backup & Replication wprowadza wsparcie dla deduplikacji przy wykorzystaniu m.in. takich rozwiązań jak EMC Data Domain, HP StoreOnce, NEC Hydrastor, Quantum DXi oraz innych, które mogą być wskazane jako lokalizacja docelowa dla kopii zapasowych – a wszystko to bez spadku wydajności procesu tworzenia backupów.

Dodatkowo w becie  mamy możliwość wyboru specjalnego trybu repozytorium, który cechuje specyficzna architektura, stworzona tak, by współpraca NAKIVO Backup & Replication z urządzeniami do deduplikacji stała na jak najwyższym poziomie i zapewniała wysoką wydajność backupu.

Możliwa jest rejestracja w programie beta testów, wystarczy wypełnić odpowiedni formularz na stronie producenta: https://www.nakivo.com/resources/releases/v7.3/

Porównanie ładowarek samochodowych – UNITEK vs tania ładowarka 2xUSB

Przy ogromie urządzeń towarzyszących nam w podróży, od telefonów i tabletów, po nawigacje i kamery, ładowarka samochodowa stała się niezbędną częścią wyposażenia. Urządzenia te już od lat goszczą na polskim rynku, przyjmując rozmaite kształty, kolory, liczby portów USB i innych funkcji. Od niedawna, UNITEK w swojej ofercie posiada bardzo minimalistyczny model, wyposażony w dwa porty USB, który całkowicie chowa się w gniazdu zapalniczki. Postanowiliśmy pokazać, czym różni się od innego, popularnego na rynku modelu i dlaczego warto zapłacić za niego nieco więcej, choć wciąż niewiele.

Słowem wstępu: mamy do czynienia z dwoma ładowarkami o bardzo podobnym wyglądzie i funkcjach. Obie są minimalistyczne i posiadają dwa porty USB służące do uniwersalnego ładowania przeróżnych urządzeń podczas podróży samochodem.

Ładowarka UNITEK Y-P540 to jeden z nowszych modeli producenta, który na swoim koncie ma już wiele udanych konstrukcji. W momencie pisania artykułu, ładowarkę można kupić za 29.99 zł, w popularnym sklepie morele.net.

Konkurencyjne rozwiązanie, to bliźniaczo wyglądająca ładowarka, która osiągnęła szczyt popularności na portalu aukcyjnym Allegro. Dostępna jest w momencie pisania artykułu w cenie nawet 3.99 zł.

Przeanalizujmy skąd taka różnica.

Do porównania wizualnego wykorzystaliśmy rzeczywiste zdjęcia, wykonane telefonem komórkowym bez żadnej obróbki, za wyjątkiem zamazania logotypu i połączenia ze sobą ujęć obu ładowarek na zasadzie kontrastu.

Zacznijmy od opakowania. Jak widać, tania ładowarka przyszła do nas w matowym woreczku foliowym. Ładowarka UNITEKa została zapakowana w opisane i oznaczone opakowanie.

Ciężko tutaj mówić o porównaniu, ponieważ przewaga jest jednostronna. Odpowiednie opakowanie produktu ma szereg zalet: chroni je podczas transportu, zabezpiecza przed wilgocią, wstrząsami i kurzem. Otrzymując produkt w odpowiednim opakowaniu, mamy znacznie większą gwarancję, że nie nastąpiły w nim jakieś mechaniczne uszkodzenia, które mogą prowadzić do przepalenia się ładowarki lub co gorsza, uszkodzenia gniazda zapaliczki lub samochodu.

Tym samym, produkt UNITEKa jest znacznie lepszym kandydatem na prezent urodzinowy, świąteczny czy z dowolnej, innej okazji. Nie tylko dostajemy estetyczne opakowanie, ale również większą gwarancję, że obdarowana osoba nie będzie miała ze swoim prezentem problemów.

Po wyjęciu ładowarki UNITEKa z opakowania, możemy porównać wygląd zewnętrzny.

Obie ładowarki z założenia spełniają identyczną funkcję: ładują za pomocą dwóch portów USB i mieszczą się całkowicie w samochodowym gniazdku zapalniczki. Nie dziwi więc, że wygląd zewnętrzny obu produktów jest niemal identyczny, a gdyby nie logo producenta, ciężko by było je od siebie odróżnić.

Podobnie jest w przypadku zbliżenia na porty USB. W przypadku UNITEKa dochodzi nam oznaczenie obu portów amperażem, który wynosi 2.4A.

By dowiedzieć się czegoś więcej o testowanych urządzeniach, musieliśmy zajrzeć do środka, sprawdzić według jakich schematów zostały stworzone komponenty i zmierzyć ich możliwości w naszym serwisowym labie.

Wizualne porównanie wnętrza ładowarek dla niewprawnego oka nie niesie wiele informacji. Jedyna różnica, która może wpływać na efektywność pracy urządzenia, to połączenie ze “skrzydełkami” ładowarki, które w przypadku tej tańszej rozwiązano za pomocą przylutowanego drucika, niestety tylko do jednej strony. W ładowarce UNITEKa połączenie rozwiązano inaczej i przynajmniej wizualnie sprawia wrażenie solidniejszego.

Przejdźmy do porównania specyfikacji.

Opis taniej ładowarki nie dał nam dużego pola na interpretację. Pierwszą, techniczną wartością wskazaną w specyfikacji jest wskazanie 2 x 2.1A dla portów jakimi dysponuje urządzenie. Można to zinterpretować jako amperaż na poziomie 2.1 do dyspozycji każdego z portów USB. Na papierze nie wygląda to najgorzej, jest to wartość, która zwykle wystarczy do ładowania jednego, umiarkowanie obciążonego urządzenia mobilnego.

Oprócz amperażu, wskazano również napięcie wejściowe 12V, które wskazuje na to, że ładowarka przystosowana została jedynie do zastosowania w samochodach osobowych, które mają zakres napięcia w gniazdku zapalniczki właśnie w okolicy 11-14V.

W opisie nie ma żadnych innych technicznych informacji. Dominują “marketingowe” określenia: “estetyczny wygląd” i “minimalny rozmiar”.

Ładowarka UNITEKa dysponuje już znacznie szerszym opisem i specyfikacją. Dostajemy informację o tym, że każdy z portów dysponuje niezależnym 2.4A/5V, co oznacza, że ładowarka może naładować dwa, obciążone urządzenia mobilne jednocześnie.

Urządzenie obsługuje zarówno 12V jak i 24V daje nam informację, więc właściciele samochodów ciężarowych mogą być spokojni i w ciemno zakupić produkt UNITEKa.

Do sterowania zainstalowano specjalny mikroprocesor (standard BC 1.2), który kontroluje cały proces, dobiera napięcie, odłącza zasilanie, kiedy urządzenie jest już naładowane oraz dba o inne aspekty ładowania, które wydłużają życie baterii i utrzymują jej pojemność.

Producent chwali się dodatkowymi zabezpieczeniami: przed przeładowaniem, zwarciem i przegrzaniem.

Dzięki odkryciu podzespołów obu urządzeń, udało nam się sprawdzić producenta oraz dokładne specyfikacje zastosowanych schematów. Dane podane w kartach producenta sprawdziliśmy również laboratoryjnie.

Powyższa tabela podsumowuje wnioski wyciągnięte z tej analizy. Ładowarka UNITEK Y-P540 oparta jest o chip MPS MP9447 (karta specyfikacji dostępna tutaj), tania ładowarka oparta jest o chip FITI FR9886 (karta dostępna tutaj).

Podstawowa różnica, która ma największy wpływ na użytkowanie to amperaż, jakim dysponuje urządzenie. 5A dla UNITEKa oznacza, że każdy z portów jest w stanie niezależnie dostarczyć amperaż na poziomie 2.4. Bez problemu naładuje dwa, obciążone urządzenia mobilne takie jak telefon z nawigacją czy tablet z włączonym filmem. Opis taniej ładowarki został przekłamany i obydwa gniazdka mają do dyspozycji w sumie 2A. Oznacza to, że podłączając dwa urządzenia nie ma szans na ich naładowanie, a jedynie możliwe będzie spowolnienie rozładowania lub podtrzymanie poziomu baterii.

Potwierdza się informacja, że jedynie ładowarka UNITEK nadaje się do pojazdów ciężarowych, w których gniazdkach napięcie wynosi 24V i więcej, w zależności od wahań. Tania ładowarka, według specyfikacji komponentów, obsłuży maksymalnie 23V, co w połączeniu z brakiem zabezpieczenia przepięciowego, oznacza, że może bardzo szybko ulec przepaleniu i będzie do wyrzucenia.

Kolejną rzeczą, istotną z punktu widzenia użytkownika jest znacznie węższy zakres zabezpieczeń. Brak ochrony nadprądowej i przepięciowej może w środowisku gniazda zapalniczki, które nie jest z natury zbyt stabilne, doprowadzić od szybkiego i nagłego zniszczenia urządzenia.

Podsumowując, ładowarka Y-P40 to zdecydowanie trwalsze i wydajniejsze urządzenie, które otrzymujemy w estetycznym opakowaniu i tym samym nie tylko nadaje się na zakup dla siebie, ale również w charakterze prezentu. Na niekorzyść przemawia duża różnica w cenie, którą jednak warto przemyśleć. W końcu ładowarka to urządzenie, z którego korzystamy niemal codziennie i jej awaria w najmniej oczekiwanym momencie może być dużym kłopotem.

Nowa wersja NAKIVO Backup & Replication v7.2 już dostępna

Nowa wersja NAKIVO Backup & Replication v7.2 jest już dostępna do pobrania! Przyjrzyjmy się nowym funkcjom NAKIVO Backup & Replication v7.2, sprawdźmy jak każda z nich może pomóc Wam, jeśli zastosujecie je w swoim wirtualnym środowisku.

Backup maszyn wirtualnych na serwerach NAS ASUSTOR

Najlepszym sposobem aby odciążyć swoją wirtualną infrastrukturę opartą na VMware lub Hyper-V od natłoku zadań związanych z ochroną danych oraz osiągnąć lepszą wydajność jest stworzenie dedykowanego serwera backupu maszyn wirtualnych poprzez instalację NAKIVO Backup & Replication na serwerze NAS. W ten sposób powstaje świetne rozwiązanie do backupu all-in-one, które zapewnia 2x lepszą wydajność w porównaniu do rozwiązań backupowych opartych na maszynach wirtualnych.

Jeśli chodzi o wybór rozwiązania NAS, NAKIVO Backup & Replication pozwala na sporą dowolność. Jak dotąd, można było wybierać z wspieranych przez producenta NAS’ów firm: QNAP, Synology oraz Western Digital. Nowa wersja oprogramowania v7.2 oferuje możliwość stworzenia niezawodnego, oszczędnego i wydajnego rozwiązania do backupu maszyn wirtualnych poprzez instalację NAKIVO Backup & Replication na serwerach NAS firmy ASUSTOR. W ten sposób można połączyć świetne funkcje NAKIVO Backup & Replication z serwerami NAS ASUSTOR, które charakteryzują się oszczędnością energii, a także wydajnym systemem chłodzenia.

Posiadasz już serwer NAS ASUSTOR? Pobierz i wypróbuj NAKIVO Backup & Replication v7.2!

Obcinanie logów transakcyjnych dla Microsoft SQL Server

Teraz przejdziemy do kolejnej świetnej funkcji NAKIVO Backup & Replication v7.2 – trunkingu logów transakcyjnych dla serwerów MSSQL. Maszyna wirtualna używająca baz danych serwera SQL może nagle przestać działać z powodu wyczerpania przestrzeni dyskowej. Gdzie się podziały te wszystkie gigabajty, które mieliśmy dostępne? Logi transakcyjne serwera MSSQL potrafią gromadzić się w takich ilościach, że w końcu „zapchają” każdą dostępną dla maszyny wirtualnej przestrzeń, powodując, że ta przestanie działać. Jednakże można temu zapobiec.

Kiedy backupujesz swoje maszyny wirtualne działające na VMware lub Hyper-V, które korzystają z serwera MSSQL, backupy, które wykonujesz zawierają wszystkie potrzebne pliki logów transakcyjnych i nie musisz już składować tych plików na źródłowym serwerze SQL. NAKIVO Backup & Replication v7.2 automatycznie kasuje logi transakcyjne SQL co pozwala na zwolnienie przestrzeni dyskowej. W przypadku jakiejkolwiek awarii, możesz w łatwy i bezpieczny sposób odzyskać swoje dane z backupu maszyny wirtualnej, który zawiera wszystkie logi transakcyjne niezbędne do przeprowadzenia skutecznego procesu przywrócenia danych.

Natychmiastowe przywracanie obiektów dla Microsoft SQL Server

Mam nadzieję, że regularnie przeprowadzacie backup z obsługą aplikacji serwera MSSQL aby być w stanie szybko postawić system na nogi w przypadku awarii. Jednakże, w przypadku utraty danych, nie zawsze cały serwer SQL jest uszkodzony, a jedynie jego część, np. pojedyncza tabela czy jedna baza danych. W takim przypadku odzyskiwanie całej maszyny wirtualnej jest niepotrzebne, czasochłonne i po prostu nielogiczne, szczególnie jeśli serwer zawiera dużą ilość baz danych.

Właśnie w takich przypadkach niezwykle przydatna okazuje się nowa funkcja NAKIVO Backup & Replication, czyli natychmiastowe odzyskiwanie obiektów dla MSSQL. Funkcja ta zapewnia możliwość odzyskania pojedynczej tabeli, grupy tabel, albo jednej lub kilku baz danych wewnątrz danego serwera SQL bezpośrednio z zdeduplikowanego i skompresowanego backupu maszyny wirtualnej. Wszystko co trzeba zrobić, to wybrać obiekty, które chcemy przywrócić, a także serwer, na którym chcemy aby te obiekty się znalazły. Następnie NAKIVO Backup & Replication w szybki sposób przywraca wszystkie wybrane obiekty tam, gdzie ich miejsce. Proces jest zautomatyzowany i bardzo szybki, więc oszczędzamy nie tylko nerwy, ale i czas.

NAKIVO Backup & Replication v7.2: proste i szybkie układanie harmonogramów zadań backupu

Backup maszyn wirtualnych może narzucać bardzo duże obciążenie dla infrastruktury, zwłaszcza w dużych środowiskach wirtualnych, składających się z tysięcy maszyn wirtualnych korzystających z wielu różnych aplikacji. Tym samym, w dużych środowiskach kluczowym jest skrupulatne ułożenie harmonogramu zadań backupowych aby uniknąć pokrywających się zadań. Po to właśnie powstał Panel Kalendarza.

Zawsze dobrze jest mieć w ręku narzędzie do planowania swoich działań. Wszyscy korzystamy z kalendarzy Google’a, Outlook’a czy Apple’a lub innych aplikacji do planowania swoich zadań czy spotkań, prawda? W innym wypadku działalibyśmy po omacku, tonąć w obowiązkach jednego dnia, a będąc bezproduktywnym innego. Backup środowiska wirtualnego również wymaga stworzenia planu, harmonogramu, według którego ma działać, by zadania nie nachodziły na siebie, by były wykonywane efektywnie i zgodnie z naszymi założeniami. Jedyna różnica leży w konsekwencji zignorowania potrzeby planowania. Jeśli wiele zadań zbiegnie się w tym samym czasie, jesteśmy w większości przypadków w stanie przełożyć niektóre z nich na inny czas lub następny dzień bez drastycznych problemów. Jednakże, kiedy wiele zadań backupu będzie ze sobą kolidować, obciążenie naszego środowiska wirtualnego VMware lub Hyper-V może gwałtownie wzrosnąć, doprowadzając do niewydajnej pracy naszych maszyn wirtualnych, co może rzutować na efektywność całej firmy.

Wbudowany w NAKIVO Backup & Replication v7.2 Panel Kalendarza został zaprojektowany z myślą o wyzwaniach stojących przed administratorem planującym zadania backupu tak, by uniknąć nachodzenia na siebie wielu zadań. Głównym pomysłem przy tworzeniu tej funkcji było dostarczenie łatwego w obsłudze narzędzia, które sprawi, że proces układania harmonogramu backupów będzie prosty i wygodny dla administratora. Dzięki Panelowi Kalendarza można w przejrzysty sposób przyjrzeć się wszystkim zadaniom backupu, np. tym już wykonanym, obecnie trwającym oraz przyszłym, natychmiast zauważyć wszystkie wolne sloty czasowe i stworzyć nowe zadanie. Funkcja pomaga unikać niepotrzebnej zbieżności zadań w czasie bez spędzania nad tym długich chwil. Wszystko dzieje się szybko i bez większego wysiłku.  Inne wbudowane funkcje, takie jak: oznaczanie kolorem, dzienny/tygodniowy/miesięczny widok na zadania backupowe oraz elastyczny planer zadań zapewniają pełną, szeroką kontrolę nad procesami zachodzącymi w wirtualnym środowisku.

Jak otworzyć szlaban, klikając na niego w podglądzie monitoringu? O Automatyce Wizualnej.

Idealnym przykładem funkcji dającej spore możliwości operatorowi systemu a jednocześnie będącej dla niego maksymalnie prostej w obsłudze jest funkcja Automatyki Wizualnej dostępna w oprogramowaniu Geovision GV-VMS w wersji 16.10. Pozwala ona sterować wyjściami alarmowymi w taki sposób, że z elementów widocznych w podglądzie z danej kamery tworzy się wirtualne przyciski dostępne dla operatora. W ten sposób wystarczy np. kliknąć na szlaban w oknie podglądu, aby go otworzyć. Konfiguracja całej funkcji jest dość prosta i zamyka się w kilku krokach.

W swoich początkach systemy telewizji dozorowej realizowały jedynie funkcje rejestracji, podglądu i odtwarzania nagrań. Co więcej w niektórych tych kwestiach posiadały jeszcze dodatkowe ograniczenia np. podgląd mógł być realizowany jedynie z jednego miejsca albo nie można było jednocześnie wyświetlać podglądu i odtwarzać nagrań z jednej kamery. Obecnie, wspomniane funkcje nadal są tymi najważniejszymi w systemach monitoringu niemniej ich pierwotne ograniczenia zostały całkowicie lub przynajmniej znacząco zniwelowane. Oczywiście pojawił się też cały szereg nowych funkcji, wśród których można wymienić chociażby obsługę zdarzeń z wieloma opcjami powiadomień, analitykę wideo z możliwością budowania statystyk, integrację z innymi systemami (np. kasami fiskalnymi) czy inteligentne przeszukiwanie nagrań.

Jednak niezależnie od tego na ile dany system będzie złożony i jakie będzie oferował funkcje cały czas jego skuteczność w dużej mierze będzie zależna od osoby zarządzającej oraz od osób obsługujących. O ile w pierwszym przypadku najprawdopodobniej będzie to ktoś znający szczegóły konfiguracji oraz wszelkie niuanse związane z działaniem danego systemu o tyle w drugim już niekoniecznie. Co więcej operatorzy często nie przykładają takiej wagi do pewnych szczegółów jak administratorzy. Niektórzy na własną rękę próbują wprowadzić zmiany w konfiguracji skutkujące błędami w działaniu systemu. Może się również zdarzyć, że pewne funkcje będą zbyt złożone i przez to zbyt trudne do opanowania przez operatorów w wyniku, czego nie będą oni wykorzystywać w pełni ich możliwości. Z tych wszystkich powodów konieczne jest, aby systemy monitoringu były możliwie proste w obsłudze i umożliwiały jak najdokładniejsze ograniczenie dostępu do niepożądanych opcji tak, aby operator mógł korzystać tylko z tych narzędzi, z których rzeczywiście powinien.

Automatyka Wizualna

Idealnym przykładem funkcji dającej spore możliwości operatorowi systemu a jednocześnie będącej dla niego maksymalnie prostej w obsłudze jest funkcja Automatyki Wizualnej dostępna w oprogramowaniu Geovision GV-VMS w wersji 16.10. Pozwala ona sterować wyjściami alarmowymi w taki sposób, że z elementów widocznych w podglądzie z danej kamery tworzy się wirtualne przyciski dostępne dla operatora. W ten sposób wystarczy np. kliknąć na szlaban w oknie podglądu, aby go otworzyć. Konfiguracja całej funkcji jest dość prosta i zamyka się w kilku krokach.

Do czynności wstępnych, pominiętych w tym artykule, należy wykonanie połączeń elektrycznych, dodanie kamery IP marki Geovision do oprogramowania GV-VMS lub w przypadku korzystania z modułów GV-IO Box podłączenie odpowiedniego modułu do portu USB rejestratora lub do sieci LAN i jego wstępna konfiguracja. Właściwą część ustawiania funkcji Automatyki Wizualnej należy rozpocząć od wskazania odpowiedniego wyjścia bądź wyjść cyfrowych w oprogramowaniu GV-VMS. W tym celu należy wybrać Menu -> Konfiguruj -> Urządzenia We/Wy -> Ustawienia We/Wy. Pojawi się następujące okno:

Należy w nim kliknąć przycisk „Dodaj” i z rozwijanego menu wybrać odpowiednią opcję. Dla uproszczenia zostanie opisany przypadek z wykorzystaniem wyjść cyfrowych z kamery IP. Konfiguracja z wykorzystaniem zewnętrznego modułu GV-IO Box jest opisana w instrukcji obsługi oprogramowania GV-VMS. W związku z powyższym w menu należy kliknąć opcję „GV IP device”.

W kolejnym oknie, z listy urządzeń należy wybrać odpowiednią kamerę i za pomocą przycisku ze strzałkami przenieść ją do drugiej kolumny (dla większej ilości kamer czynność powtórzyć). Zatwierdzić zmiany klikając „OK”.

Następnie wybrane wyjścia alarmowe należy włączyć. Dodatkowo można im nadać odpowiednie nazwy tak, aby były one łatwo rozpoznawalne np. w logach systemu. W tym celu w sekcji „output” należy zaznaczyć pole „enable”, a w oknie „name” wpisać odpowiednią wartość.

Pozostałe ustawienia dotyczą sterowania pracą danego wyjścia cyfrowego tzn. można tu wybrać np. czy wyjście ma być w stanie N/O (normalnie otwarte) czy N/C (normalnie zamknięte) w zależności od tego, jakie sygnały odbiera urządzenie do niego podłączone (np. szlaban, sterownik światła, syrena). Należy jednak pamiętać, że w przypadku kamer IP i modułów GV-IO Box podłączanych poprzez sieć IP będą one nieaktywne i odpowiednie ustawienia należy wprowadzić w panelu www danego urządzenia. Przykład jak wygląda taka sekcja w panelu www kamery Geovision znajduje się na poniższym rysunku.

Po skonfigurowaniu wyjść cyfrowych można przejść do ustawień funkcji automatyka wizualna. W tym celu należy wybrać Menu -> Konfiguruj -> Urządzenia I/O -> Ustawienia Automatyki Wizualnej. Pojawi się okno takie, jak poniżej.

W pierwszej kolejności z rozwijanej listy należy wybrać kamerę, dla której zostanie włączona opisywana funkcja oraz zaznaczyć pole „Enable”. W oknie zostanie wyświetlony podgląd z tego urządzenia. Następnie należy zaznaczyć określony obszar tego podglądu odpowiadający urządzeniom, którymi będziemy chcieli sterować. Może to być np. widoczny szlaban, brama bądź oświetlenie. Po wskazaniu obszaru zostanie wyświetlone dodatkowe okno wyboru wyjścia cyfrowego:

Należy w nim określić, z którym wyjściem cyfrowym ma zostać powiązany dany obszar. Można też dodać krótką notatkę, aby obsługa była bardziej intuicyjna. Przed zamknięciem okna konfiguracji warto również upewnić się czy wszystko działa prawidłowo klikając na podglądzie nowo ustawiony obszar – wybrane wyjście cyfrowe powinno zostać uruchomione. Jeżeli wszystko jest w porządku można przejść do ekranu podglądu i ostatecznie uruchomić automatykę wizualną. W tym celu wystarczy najechać kursorem na widok z danej kamery i kliknąć przycisk ustawień, a następnie z rozwijanej listy wybrać opcję „Automatyka I/O”.

Teraz wystarczy tylko kliknąć na widoku z kamery wskazany wcześniej obszar, aby uruchomić przypisane do niego urządzenie i w wygodny sposób sterować szlabanem, bramą wjazdową oświetleniem bądź elektrozamkiem w drzwiach.

Jaki powerbank kupić i dlaczego warto unikać najtańszych.

Powerbanki to produkt, który obecny jest właściwie wszędzie. Sklepy zalała fala modeli różniących się kolorami, wielkością, pojemnością, liczbą wyjść, dodatkowymi funkcjami i akcesoriami. W jaki sposób odnaleźć się w tym zgiełku, jak wybrać dobry powerbank i dlaczego nie zawsze najtańsza opcja jest tą najlepszą.

Tani powerbank vs PQI 10000V

Tworząc to porównanie zdecydowaliśmy się na wybranie dwóch modeli o zbliżonych parametrach deklarowanych przez producenta oraz pokazanie jakie są zalety wyboru nieco droższego produktu. Głównym parametrem w tym przypadku była pojemność, która najczęściej jest kluczowym wyznacznikiem marketingowym. Pojemność powerbanka to również cecha, na którą najczęściej zwracają uwagę kupujący. Czy słusznie?

Jako przeciwnika PQI 10000V w cenie 109 zł (stan na lipiec 2017) wybraliśmy jeden z najpopularniejszych modeli znanego producenta o deklarowanej pojemności 10000mAh i cenie 59 zł (stan na lipiec 2017).

Zacznijmy od krótkiego opisu każdego z modeli.

Tani powerbank

Powerbank dotarł do nas w białym, kartonowym opakowaniu z okienkiem.

W środku otrzymujemy zestaw złożony z powerbanka w czarnej, plastikowej obudowie, której wygląd imitować ma skórzaną fakturę oraz krótkiego przewodu ładującego USB-microUSB. Sam plastik nie sprawia dobrego wrażenia, lecz choć wytłoczenia imitujące skórę nie wyglądają najlepiej to z pewnością sprawiają, że powierzchnia nie ślizga się w rękach i palce nie zostawiają na niej widocznych odcisków.

Urządzenie wyposażone jest w minimum podstawowych funkcji. Ma jedno wejście microUSB i jedno wyjście USB, przycisk włączający oraz diody sygnalizujące poziom naładowania oraz ładowanie powerbanka.

Podstawowe statystyki deklarowane przez producenta:

Bateria Akumulator litowo-jonowy (Li-Ion)
Producent baterii: Nieznany
Pojemność [mAh] 10000
Napięcie wyjściowe [V] 5
Maksymalny prąd wyjściowy [A] 2.1
Długość [mm] 99
Szerokość [mm] 84
Wysokość [mm] 24
Waga [g] 235
Zabezpieczenia:
OTP ‒ ochrona przed przegrzaniem
OCP ‒ ochrona przed przeładowaniem
SCP ‒ ochrona przed przepięciami
OVP ‒ ochrona przed skokami napięcia

PQI 10000V

Opakowanie PQI to biały kartonik z dużym okienkiem. Na froncie widzimy informacje kompatybilnych urządzeniach, ubezpieczeniu i większość najważniejszych specyfikacji.

Zestaw złożony jest z powerbanka, krótkiego przewodu do ładowania USB-microUSB oraz etui na urządzenie. Obudowa zrobiona jest z aluminium o bardzo gładkiej, matowej powierzchni. Zapobiega ona pozostawianiu odcisków palców. Etui wykonane jest z materiału przypominającego w dotyku zamsz. Chroni dodatkowo urządzenie przed uszkodzeniem lub porysowaniem.

Urządzenie wyposażone jest w dwa wyjścia USB o łącznej mocy 3.6A i jedno wejście microUSB. O poziomie naładowania ogniw informują nas diody, a prócz przycisku uruchamiającego ładowanie, do dyspozycji mamy diodę LED, która służy jako latarka.

Podstawowe statystyki deklarowane przez producenta:

Bateria Akumulator litowo-polimerowy
Producent ogniw: LG
Pojemność [mAh] 10000
Napięcie wyjściowe [V] 5
Maksymalny prąd wyjściowy [A] 3.6
Długość [mm] 117
Szerokość [mm] 74
Wysokość [mm] 13.53
Waga [g] 235
Zabezpieczenia:
OTP ‒ ochrona przed przegrzaniem
OCP ‒ ochrona przed przeładowaniem
SCP ‒ ochrona przed przepięciami
OVP ‒ ochrona przed skokami napięcia
Inne:
Dioda LED – funkcja latarki
Ubezpieczenie podłączonych urządzeń na 10 mln $

Testy powerbanków

Korzystając z umiejętności naszych techników dokonaliśmy serii pomiarów, które pokazują możliwości porównywanych urządzeń.

Pierwszy parametr to pojemność ogniw. W naszych testach nieznaczną przewagę miał tańszy produkt, lecz była to przewaga nieznaczna, zaledwie o 100mAh. Może to wynikać z parametrów ogniw, ale również z jakości zabezpieczeń uniemożliwiających zbytnie rozładowanie akumulatorów, co może prowadzić do ich uszkodzenia. W przypadku tańszego urządzenia zabezpieczenia pozwalają na mocniejsze rozładowanie, co z każdym kolejnym cyklem może pogłębić efekt szybszego zużywania się ogniw.

Jak określić pojemność rzeczywistą powerbanka?

Producenci powerbanków podają w swoich opisach pojemność nominalną powerbanków. Co uczciwsi dopowiadają, że jest to suma pojemności zastosowanych w powerbanków ogniw. Problem jest w tym, że stosowane ogniwa mają napięcie 3,6V lub 3,7V a standardowy port USB oferuje 5V.

Ponieważ nie stosuje się ogniw o napięciu 5V, niezbędna jest konwersja napięcia, co bezpośrednio przekłada się na rzeczywistą pojemność powerbanka, która wynosi zazwyczaj 67-65% pojemności nominalnej ogniw. Czyli kupując powerbanka o pojemności 12000 mAh – warto mieć świadomość, że jego pojemność rzeczywista to 8000 mAh.

Mierzyliśmy również amperaż na wyjściu z powerbanka, który przekłada się na czas ładowania urządzeń do niego podłączonych. Jak widać, w przypadku tańszego urządzenia maksymalne możliwości to 1.8A, czyli zauważalnie poniżej 2.1A deklarowanego przez producenta. PQI zapewnił 2.1A z teoretyczną możliwością zwiększenia tego w warunkach laboratoryjnych. Oprócz jednego portu 2.1A, droższy powerbank umożliwia również podłączenie drugiego urządzenia i ładowanie go z natężeniem 1.5A, co w momencie kiedy mamy dwa telefony lub telefon i tablet robi różnicę.

Duża przepaść pokazała się w momencie, kiedy sprawdzaliśmy ile czasu potrzebują ogniwa na pełne naładowanie. PQI do pełnego napełnienia potrzebował niecałych 7 godzin, gdzie w przypadku tańszego urządzenia oznaczało to aż 17 godzin ładowania! To sporo, biorąc pod uwagę, że nawet cała noc ładowania nie umożliwi wykorzystania pełnego potencjału powerbanka. Staje się to szczególnie istotne podczas wyjazdów, kiedy jesteśmy w drodze i rzadko mamy możliwość podładowywania baterii.

Zarówno jedno, jak i drugie urządzenie ma możliwość jednoczesnego ładowania ogniw i ładowania podłączonego urządzenia.

Wnętrza urządzeń

Sprawdziliśmy jak każde z urządzeń prezentuje się w środku.

W przypadku tańszego powerbanka, w środku znaleźliśmy bardzo powszechne ogniwa 18650 w technologii litowo-jonowej. W połączeniu z brakiem informacji o producencie ogniw, można spodziewać się, że chodzi o chińskie fabryki, które dość powszechnie zajmują się produkcją tego typu akumulatorów. Niestety nie zawsze przechodzą one odpowiednie kontrole jakościowe i nieznana jest stabilność i wytrzymałość ich produktów.

Wnętrze PQI skrywało paczkę ogniw litowo-polimerowych. Producent deklaruje, że producentem akumulatorów jest LG, co zwykle oznacza lepszy proces kontroli jakości, większą trwałość i stabilność baterii. Nowsza technologia umożliwiła zagęszczenie ogniw i nadanie im dowolnego kształtu, przez co powerbank jest znacznie cieńszy i zwarty.

Podsumowanie

Ogniwa:
W tańszym powerbanku mamy do czynienia z ogniwami starszego typu, produkowanymi przez nieznanego producenta. W efekcie, nie znając dokładnie możliwości układów zabezpieczających akumulatory ciężko jest określić ich wytrzymałość. Ogniwa LG zastosowane w powerbankach PQI dają nam pewną gwarancję dłuższego i wydajniejszego działania.

Obudowa:
Zwarta i aluminiowa obudowa budzi większe zaufanie. Nawet w przypadku porysowania czy upuszczenia nie będzie podatna na pęknięcie, jak w przypadku obudowy plastikowej. W tańszym urządzeniu faktura skóry stara się ratować sytuację, lecz przyjemna w dotyku powierzchnia aluminium sprawia znacznie lepsze wrażenie.

Dzięki nowszym ogniwom PQI jest również cieńszy, co nie jest bez znaczenia w naszych plecakach, torbach i torebkach.

Inne funkcje:
PQI wyposażony jest w latarkę, która jest kolejnym nieocenionym akcesorium podczas różnych podróży. Istotnym elementem jest również ubezpieczenie na zawrotną sumę 10 milionów dolarów. Tutaj sprawa jest prosta: producent jest tak pewien swojego urządzenia, że nie ma szans na uszkodzenie innego urządzenia poprzez ładowanie przez powerbank PQI, że nie boi się gwarantować nawet tak wysokich wypłat.

Z naszych pomiarów, zdjęć i wniosków jasno wynika, że dołożenie kilkudziesięciu złotych i zainwestowanie w jakość powerbanka to usprawiedliwiony wydatek. Szczególnie jeśli zależy nam żeby z niego aktywnie korzystać, a nie trzymać w szufladzie.

Jak rozwiązać brak miejsc na parkingu za pomocą monitoringu wizyjnego?

Jeden z naszych klientów postanowił rozbudować swój system kontroli dostępu GeoVision o funkcję obsługi parkingu. Cel projektu zakładał:

  • Dobór kamer do rozpoznawania tablic rejestracyjnych pojazdów wjeżdżających i wyjeżdzających z parkingu
  • Automatyczne sterowanie szlabanem na podstawie listy pojazdów i harmonogramu dostępu
  • Logowanie zdarzeń o pojazdach wjeżdżających i wyjeżdzających – nr rejestracyjny, data, czas, kierunek, zdjęcie, właściciel
  • Obsługę parkingu – lista aut znajdujących się aktualnie na parkingu, ilość wolnych miejsc, lista aut, które znajdowały się na parkingu, data i godzina wjazdu i wyjazdu, czas przebywania

Ponieważ z tego samego parkingu korzysta kilka firm, bardzo istotna była możliwość podzielenia dostępnych miejsc parkingowych pomiędzy te firmy tak, aby nawzajem nie zajmowały sobie miejsc.

Po przeanalizowaniu powyższych założeń doszliśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu rozbudowanie obecnego już systemu GeoVision o wymienione funkcjonalności. W ten sposób głównym rdzeniem nadal pozostanie oprogramowanie GV-ASManager, ponieważ łączy ono w sobie funkcje kontroli dostępu, logowania zdarzeń LPR i obsługi parkingu. Dzięki wielu opcjom dostępu – interfejs programu, panel www, aplikacja mobilna – i możliwości tworzenia kont użytkowników z odpowiednimi uprawnieniami, każda osoba korzystająca z tego oprogramowania może dostosować wyświetlane informacje do pełnionej funkcji.

Oznacza to, że pracownik ochrony na wjeździe, łącząc się zdalnie z programem, może monitorować jedynie dane LPR i aktualny stan parkingu natomiast pracownik w budynku może sprawdzać dane z kontroli dostępu. Powiadomienia dotyczące zdarzeń krytycznych są wysyłane w formie powiadomień na aplikację mobilną osoby zarządzającej oraz na właściwy adres e-mail.

Aby sterowanie szlabanem przebiegało sprawnie oraz aby osoba nadzorująca otrzymywała odpowiednie informacje, konieczne było utworzenie listy pojazdów osób uprawnionych.

Każdy taki wpis zawiera informacje o numerze rejestracyjnym, marce i modelu pojazdu, osobie do której jest przypisany. Dodatkowo można dodać zdjęcie pojazdu i określić okres, w którym pojazd ma być aktywny (może uzyskać dostęp do budynku). Naturalnie należy również wskazać grupę dostępu, czyli określić harmonogram w jakim auto może wjechać na parking.

Następnym krokiem było zdefiniowanie parkingu w programie ASManager, czyli określenie jego rozmiaru (ilości miejsc), wskazanie maksymalnego czasu postoju dla pojedynczego pojazdu i przypisanie kamer LPR dla obu kierunków ruchu (wjazd i wyjazd). Dalej, dostępna pula miejsc została podzielona pomiędzy poszczególne firmy. Specyfika systemu zakłada, że firma może zgłosić na listę więcej aut niż posiada miejsc. W takiej sytuacji na parking zostaną automatycznie wpuszczone tylko te auta, które mieszczą się w limicie. Pozostałe, przy próbie wjazdu, spowodują wygenerowanie alarmu o przekroczeniu maksymalnej ilości miejsc.

Osoba nadzorująca może na bieżąco śledzić zajętość parkingu oraz ręcznie dodawać i usuwać pojazdy a także zezwalać im na wjazd i wyjazd – zdalne sterowanie szlabanem. Służy do tego dedykowane okno monitora parkingu.

Samo rozpoznawanie tablic rejestracyjnych postanowiliśmy oprzeć o niewielkie kamery GeoVision GV-LPC2011. Model ten należy do serii urządzeń dedykowanych do funkcji LPR, które dzięki specjalnemu oprogramowaniu i odpowiednio dobranym parametrom znacząco polepszają wyniki działania mechanizmu rozpoznawania tablic rejestracyjnych. Cechami, które warto podkreślić są:

  • Matryca 2 MP pozwalająca rejestrować ostre i szczegółowe obrazy tablic nawet przy większym kącie widzenia
  • Wysoka światłoczułość, która umożliwia pracę w kolorze nawet w słabszych warunkach oświetlenia, dzięki czemu rejestrowana jest także informacja o kolorze pojazdu
  • Mocne, inteligentne podświetlenie IR dzięki któremu kamera może skompensować nawet silne światło reflektorów aut
  • Obiektyw typu moto zoom znacząco ułatwiający instalację
  • Wzmocniona obudowa zabezpieczająca przed uszkodzeniami

Oprócz samych kamer konieczna była też stacja do przetwarzania i rejestracji obrazu i wykrywania numerów rejestracyjnych. W tym celu zaproponowaliśmy niewielką jednostkę opartą, zgodnie z zaleceniami producenta, na procesorze Intel Core i3-6300 i wyposażoną w 2 x 4 GB RAM. Całością zarządza system Windows 7 Pro x64, natomiast jako oprogramowanie został wybrany GV-VMS, który po dograniu pluginu LPR i instalacji licencji pozwala przetwarzać i rejestrować obraz z maksymalnie 8 kamer LPR.

Po skonfigurowaniu systemu operator ma możliwość wyświetlenia ekranu monitora, na którym w czasie rzeczywistym aktualizowane są wyniki rozpoznawania tablic a wśród prezentowanych wyników są m.in. odczytany numer rejestracyjny, stop klatka pojazdu i zbliżenie samej tablicy, informacja o dacie i czasie oraz przypisany użytkownik pojazdu. W razie konieczności formę prezentowanych wyników i ilość wyświetlanych informacji można dostosować do potrzeb. Operator może też wyświetlić obraz z maksymalnie 16 kamer jednocześnie a po przejściu na interfejs ASWeb przeszukać archiwalne wyniki.

Po zapoznaniu się z naszą ofertą usług profesjonalnych klient poprosił nas również o przeprowadzenie konfiguracji systemu i krótkie szkolenie dla operatorów. W ramach prac, które wykonaliśmy wchodziło:

  • Przygotowanie stacji z oprogramowaniem GV-VMS
  • Konfiguracja kamer i funkcji LPR
  • Konfiguracja funkcji obsługi parkingu
  • Wprowadzenie listy pojazdów
  • Szkolenie dla operatorów
Przejdź do treści